Sprawdzają, czy zwłoki w torbie to ciało agenta brytyjskiego wywiadu

Brytyjska policja prowadzi śledztwo, które ma ostatecznie potwierdzić, czy zwłoki znalezione w torbie w mieszkaniu niedaleko siedziby brytyjskiego wywiadu należą do agenta służby MI6. Brytyjskie media ujawniły dziś nazwisko pracownika służb, oraz nazwę rządowej agencji, dla której wcześniej pracował.

Ciało Garetha Williamsa znaleziono w poniedziałek w mieszkaniu w londyńskiej dzielnicy Pimlico. Mężczyzna od pewnego czasu był poszukiwany przez policję, po tym jak złożono doniesienie o jego zaginięciu.

Brytyjskie media informowały wcześniej, że zwłoki znaleziono torbie sportowej, która leżała w łazience. Na razie nie ustalono, co było przyczyną śmierci agenta. Śledczy twierdzą, że jej okoliczności wzbudzają wiele podejrzeń. Policja prowadzi dalsze czynności.

Williams był pracownikiem brytyjskiego wywiadu MI6 wyspecjalizowanego w rozpracowywaniu zagranicznych szpiegów. Trafił tam z rządowego ośrodka zajmującego się podsłuchami.

Rzeczniczka brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych nie chciała potwierdzić, ani zaprzeczyć, czy znalezione zwłoki rzeczywiście należą do zaginionego agenta. Tłumaczyła się przy tym zasadą, zgodnie z którą władze nie udzielają informacji na temat osób pracujących w tajnych służbach.

Śledztwem w sprawie zabójstwa zajmuje się wydział kryminalny. Śledczy nie łączą jednak sprawy z terroryzmem lub operacją wywiadu.

- Jestem w ogromnym szoku. Nie mogłem uwierzyć w to co, się stało - powiedział telewizji BBC William Hughes, wuj zamordowanego agenta. - Wiedziałem, że od wielu lat pracował dla rządowej agencji. On nigdy nie mówił o swojej pracy, a rodzina nigdy nie zadawała mu na ten temat pytań - dodał.

DOSTĘP PREMIUM