"Restauracja z ludzkim mięsem" to prowokacja wegetarian

Kilka tygodni temu media na całym świecie donosiły o berlińskiej restauracji, która prosiła chętnych o oddawanie organów, z których miały być potem gotowane posiłki. Akcja została potępiona przez niemieckich polityków. W dniu zapowiadanego otwarcia okazało się, że była to prowokacja Niemieckiego Towarzystwa Wegetariańskiego - donosi "Daily Telegraph".

Restauracja "Flime" zachęcała na swojej stronie internetowej do przekazywania części ciała i obiecywała, że " "ugotuje z nich pyszne posiłki" . Szukano też "chirurga o otwartym umyśle", który miałby pozyskać organy. Twórców restauracji zainspirowało, jak napisali, brazylijskie plemię Waricaca praktykujące tak zwany "litościwy kanibalizm". Szokujący apel potępili niemieccy politycy, którzy określili go jako "niesmaczny PR-owski chwyt reklamowy".

W dniu otwarcia lokalu ujawniono, że była to prowokacja Niemieckiego Towarzystwa Wegetariańskiego (Vebu). - Chcieliśmy zwrócić uwagę na wszystkich tych, których dotyka konsumpcja mięsa - powiedział rzecznik Vebu Sebastian Zösch - Nikt nie myśli o tych rzeczach na co dzień. Dlatego konieczne było zorganizowanie tej niezwykłej kampanii - dodał.

W poniedziałek na stronie restauracji Flime pojawiło się oświadczenie potępiające ludzi jedzących mięso. "Jedzenie mięsa ludzkiego to kontrowersyjna sprawa. Ale nikt się nie pyta skąd pochodzi mięso, które jest konsumowane każdego dnia, w jakich warunkach jest produkowane i jakie ma konsekwencje dla naszego środowiska" - napisano na stronie.

Zösch powiedział, że hodowla zwierząt na mięso "powoduje większą emisję gazów cieplarnianych niż cały sektor transportowy". Upowszechnienie diety wegetariańskiej umożliwiłoby też znaczne ograniczenie zużycia wody, której ogromne ilości są wykorzystywane przy produkcji mięsa.

DOSTĘP PREMIUM