"Tortura to nie kultura". Francuzi przeciwko corridzie na południu kraju

W Nimes na południu Francji odbyły się dwie demonstracje - zwolenników i przeciwników corridy. Ci ostatni mają nadzieję, że Francja pójdzie śladem Katalonii i zabroni organizowania walki byków.

Corrida jest popularna na południu Francji, od stóp Pirenejów po Camargue. W przededniu otwarcia sezonu corridy, w mieście Nimes, gdzie znajduje się największy po Rzymie starożytny amfiteatr, na ulice wyszło około tysiąca zwolenników tego widowiska, którzy bronią tradycji twierdząc, że corrida buduje i utrwala międzyludzkie więzi.

"Tortura to nie kultura"

Przeciwnicy corridy demonstrowali pod hasłem "Tortura to nie kultura". Poeta, pisarz i dziennikarz Christian Laborde mówi: - Ja lubię walkę. Ale corrida to nie jest walka. To jest morderstwo na z góry skazanej ofierze. Osłabione, wykrwawione zwierzę pada na oczach wiwatującego tłumu.

"Corrida to nie sadyzm"

Były toreador, a obecnie hodowca byków Simon Casas twierdzi jednak, że gdyby corrida był widowiskiem pozbawionym zasad, przepojona sadyzmem, to nie zostałby torreadorem. Podkreśla, że corrida to spotkanie oko w oko - człowieka i zwierzęcia, i obydwaj są dla siebie pełni szacunku. Sezon corridy w Prowansji zaczyna się od Arles, a kończy w przyszłym tygodniu na arenach Nimes, gdzie wystąpią najsłynniejsi toreadorzy na świecie.

DOSTĘP PREMIUM