Wybory prezydenckie na Białorusi. Kandydat opozycji przewiduje: będzie druga tura i demonstracje w Mińsku

- Będziemy domagać się drugiej tury - zapowiada opozycyjny kandydat na prezydenta Białorusi. Jarosław Romańczuk przewiduje demonstracje w dniu wyborów. Pierwsza tura wyborów - 19 grudnia.

Jarosław Romańczuk jest białoruskim politykiem i ekonomistą. Z pochodzenia Polak, jest jednym z założycieli Związku Polaków na Białorusi (nr legitymacji - 16). Założył w Mińsku ekonomiczne Centrum Analityczne im. Misesa. Jest wiceszefem opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej działającej od 1994. W maju 2010 został kandydatem tej partii na prezydenta.

Choć na razie podpisy zbiera aż 15 kandydatów, jest szansa na wyłonienie wspólnego kandydata opozycji. Ma to się wydarzyć w czasie rozmów po rejestracji kandydatów, którzy zbiorą wymagane 100 tysięcy podpisów. Termin mija 29 października.

- Realne szanse na zebranie wymaganej liczby mogą liczyć maksymalnie trzy osoby, oczywiście poza Łukaszenką - oceniał Romańczuk w rozmowie z TOK FM. - Są jednak pogłoski, że Łukaszenka może zarejestrować osobę, która nie zbierze wymaganej liczby podpisów. Żeby stworzyć konkurencję, rzekomo demokratyczną. W ostatnich wyborach takim "odbielaczem" był Siergiej Gajdukiewicz, ale teraz nie kandyduje.

"Mam największe szanse". Kandydat na prezydenta Białorusi w TOK FM. Przeczytaj

Jako liczących się opozycyjnych kandydatów wymienia się Andrieja Sannikowa (znanego jako współtwórca portalu charter97.org i lidera kampanii "Europejska Białoruś") oraz Władimira Nieklajewa (białoruskiego poetę, szefa kampanii obywatelskiej "Mów prawdę"). Główny kandydat opozycji z wyborów z 2006 r. - Aleksandr Milinkiewicz - nie kandyduje.

- Sannikow nie ma struktur politycznych, nie sądzę, żeby zdołał zebrać podpisy. Owszem, cieszy się popularnością, ale raczej grupy bardziej radykalnej. Pan Niklajew zjawił się dosłownie w tym roku. Ma źródła, które nie są do końca znane. Dlatego podchodzimy do jego projektu z pewnymi obawami - ocenia Jarosław Romańczuk. - Oczywiście, jeśli ktoś działa w kierunku demokratyzacji naszego kraju, współpracujemy z nim - podkreśla.

- Jestem jedynym przedstawicielem partii demokratycznych. Inni reprezentują albo sami siebie, albo jakieś ruchy założone w ciągu roku. Moja partia istnieje na mapie politycznej już od 1994 roku, mam więc największe zaufanie wśród sił demokratycznych. Jako ekonomista mam także poparcie kół, które chcą przeprowadzić reformy gospodarcze. Dlatego, kiedy dojdzie do ustalenia jednego wspólnego kandydata, mam największe szanse, żeby nim zostać - ocenia kandydat na prezydenta Białorusi.

Z UE, ale nie przeciw Rosji

Program Romańczuka pod hasłem "Milion nowych miejsc pracy" skupia się na aspektach ekonomicznych - przejściu do zasad wolnego rynku, uwolnieniu przedsiębiorczości - Mój program różni się od innych tym, że w ogóle jest. Teraz przez urzędników blokowany jest potencjał twórczy Białorusi, a moim programem pozytywnym jest odblokowanie tego potencjału. Zmniejszyć dominację państwa, opanować inflację, zbilansować makroekonomię, to główne cele - wylicza Romańczuk. - Kiedy pojawił się kryzys, jako białoruski patriota, zaproponowałem pakiet antykryzysowy. Ale obecny rząd jest taki, że nie bardzo potrafi chociażby ocenić tego, co zostało zaproponowane - dodał.

Romańczuk zapisał w swoim programie punkt o wolnym handlu z Rosją, Ukrainą i Białorusią, opartym na zasadach WTO. - Mój program nie polega na tym, żeby walczyć z Rosją w imię integracji z Unią Europejską. Tak, integracja z UE to nasz kierunek strategiczny. Ale Białoruś jest za małym krajem, żeby sobie pozwolić na walkę z sąsiadem - stwierdził opozycyjny kandydat na prezydenta.

Będzie druga tura?

Od 1999 roku żadne wybory organizowane na Białorusi nie zostały uznane przez OBWE za uczciwe. Jeśli miałoby dojść do drugiej tury, jej termin wypada 2 stycznia. - Na dziś nie mam odpowiedzi na to, kto będzie wspólnym kandydatem. Ale mamy skoordynowane działania w sprawie obserwacji wyborów, formowania komisji wyborczych. A także tego, co ma się dziać na placu w Mińsku 19 grudnia (w dniu głosowania). Jeśli zbierze się tam tłum 50 tysięcy ludzi, obywatele dowiedzą się, że Łukaszenka nie zebrał ponad 50 proc. w pierwszej turze, to do drugiej tury dojdzie - zapewniał - Jarosław Romańczuk.

- Kiedy w 2006 r. na placu w centrum Mińska zebrało się 25 tys. ludzi, siły demokratyczne nie były na to gotowe. To był jeden z największych błędów tamtej kampanii. Teraz sytuacja gospodarcza i polityczna Łukaszenki jest znacznie gorsza. Będziemy się domagać drugiej tury - przekonywał Romańczuk. - Jeśli Rosja podniesie cenę na gaz, która jest obecnie dwukrotnie niższa dla Białorusi, niż np. dla Polski, system białoruski zbankrutuje. Będzie dewaluacja, wysoka inflacja, ludzie zaczną zabierać oszczędności w rublach z banków. Wtedy wszyscy zrozumieją, że Łukaszenka oszukiwał przez 16 lat. Prowadził całą politykę na wyłącznie jednej tezie - integracja z Rosją. Stawiał wszystko na jedną kartę, a teraz tej karty nie ma. Nie ma fundamentu, na którym mógłby budować - uważa opozycyjny kandydat na prezydenta Białorusi.

Posłuchaj całego wywiadu z Jarosławem Romańczukiem.

DOSTĘP PREMIUM