Więzienne listy Nelsona Mandeli: "Nie będzie świąt, urodzin ani prezentów"

Ukazała się seria osobistych listów Nelsona Mandeli z więzienia. Legendarny przywódca ruchu przeciwko apartheidowi pisze w nich o swojej samotności, tęsknocie za rodziną, opisuje życie w więzieniu, w którym spędził 27 lat.

Fragmenty listów cytuje portal BBC. - Być może długo jeszcze będziecie jak sieroty. Nie będziecie dostawać prezentów, sukienek, butów ani zabawek. Nie będzie świątecznych przyjęć - pisał Mandela w 1969 roku do swoich dwóch córek: 9-letniej Zeni i 10-letniej Zindzi. W tym samym czasie matka dziewczynek również przebywała w więzieniu.

Książka zatytułowana "Conversations with Myself" ukaże się dziś w sprzedaży m.in. w RPA i Wielkiej Brytanii. Oprócz listów pozycja zawiera również dzienniki oraz prywatne nagrania.

Jest to bardzo prywatna korespondencja, w której były prezydent Republiki Południowej Afryki ukazuje się nam jako człowiek cierpiący, ojciec, mąż, który za wszelką cenę, usiłuje nie dopuścić do rozpadu rodziny.

W więziennej celi dowiedział się o rodzinnej tragedii: w wypadku samochodowym zmarł jego 24-letni syn z pierwszego małżeństwa. Nie dostał pozwolenia na uczestnictwo w pogrzebie. Był zrozpaczony faktem, że nie może być przy rodzinie ani jej wspierać w tak ciężkim momencie. Wiele jego listów przepełnionych jest bezsilną złością

"Czuję gorzki żal gdy myślę, że w żaden sposób nie mogę pomóc ci w tej gehennie, którą musisz przechodzić"- pisał do swojej żony Winnie Mandeli, również czynnie uczestniczącej w życiu politycznym i walce z apartheidem. Rozwiedli się w 1996, dwa lata po objęciu prezydentury przez Nelsona Mandelę. Wyszło na jaw, że Winnie zdradziła swojego męża podczas jego pobytu w więzieniu.

Listy dokumentują również trudną drogę, którą przeszła w życiu osobistym para polityków. W 1976 Mandela pisał ze swojej celi: "Czuję ogromny żal, kiedy zasypiam bez Ciebie, kiedy nie ma Cię u mojego boku gdy zasypiam, gdy mija dzień a ja nie mogę Cię zobaczyć".

W 1987 napisał pełen goryczy list do swojego przyjaciela, w którym żalił się na problemy osobiste. Wcześniej napisał do Winnie, że cieszy się że ich córki "tak ładnie wyrosły". Żona odpisała mu ze złością: "To ja a nie ty wychowałam te dzieci, które wolisz teraz ode mnie". "Byłem oszołomiony"- opowiadał przyjacielowi Mandela.

Świadomy rozgłosu, jaki zdobył w środowisku międzynarodowym martwił się, że świat pozna jego nieprawdziwy wizerunek. Nie chciał, aby przedstawiano go jak świętego: "Nigdy taki nie byłem"- pisał.

Mandela przebywał w więzieniu na wyspie Robben przez 27 lat. Otrzymał 5-letni wyrok za działalność sabotażową, zamieniony w 1964 roku na dożywocie. Odmówił skorzystania ze zwolnienia warunkowego. Opuścił więzienie 11 lutego 1990 roku.

DOSTĘP PREMIUM