Szkoci zbudują pomnik Wojtkowi - polskiemu niedźwiedziowi-żołnierzowi

Niedźwiedź Wojtek, towarzyszący żołnierzom II Korpusu gen. Andersa m.in. w walce pod Monte Cassino, może wreszcie doczekać się pomnika w Edynburgu. Szkoccy historycy, których wspiera kardynał Keith O'Brien, chcą przeznaczyć na ten cel aż 200 tys. funtów.

Pomnik Wojtka, który ma już nawet własny profil na Facebooku, ma utrwalić jego wyjątkową historię. Rzeźba, wykonana przez szkockiego artystę, Alana Herriota, będzie przedstawiać spacerujących krok w krok niedźwiedzia i nieodłącznego mu opiekuna, polskiego kaprala, Piotra Prendysza.

Wojtek częścią historii Polaków

Jeżeli uda się zebrać wystarczającą sumę, pomnik stanie na wzgórzu Calton lub na skwerze przy ulicy Hillside Crescent. Jego odsłonięcie planowane jest wstępnie na za rok. Inicjatywę poparł burmistrz stolicy, George Grubb:

- Wojtek, niedźwiedź-żołnierz, był bardzo znaną i hołubioną "postacią" w Edynburgu i stanowi nieodłączną część historii polskiej społeczności w mieście. Dołożymy wszelkich starań, żeby opowieść o nim przetrwała dla przyszłych pokoleń - zapewnił Grubb w rozmowie z lokalnym dziennikiem The Scotsman. - Nasi eksperci współpracują z Polakami, przy ustaleniu najlepszego miejsca dla pomnika - dodał.

Wielka Brytanii to nieprzypadkowe miejsce dla upamiętnienia historii Wojtka. To właśnie w tym kraju, jak wielu żołnierzy armii gen. Andersa, niedźwiedź osiadł na stałe po zakończeniu wojny.

Niezwykłe zwierzę

Wojtek trafił do polskich żołnierzy w 1942 roku. Został odkupiony od irańskiego chłopca za kilka konserw. Niedźwiadek nie umiał wtedy nawet jeszcze sam jeść, był karmiony z butelki. Stąd na zawsze zostało mu upodobanie do picia właśnie w ten sposób.

Z korpusem przeszedł cały szlak bojowy: z Iranu przez Irak, Syrię, Palestynę, Egipt do Włoch. Podczas walk pod Monte Cassino nosił ciężkie skrzynie z amunicją artyleryjską. Po wojnie został przetransportowany razem z żołnierzami do Glasgow.

Wojtek nie był zwykłym zwierzęciem. Jeździł w szoferce ciężarówki, wzbudzając sensację wśród mieszkańców mijanych miejscowości. Jego ulubionymi przysmakami były słodycze, owoce, miód i piwo.

Ulubieniec prasy

Po demobilizacji niedźwiedź trafił do zoo w Edynburgu. Żołnierze w cywilu odwiedzali Wojtka regularnie po wojnie. Często przechodzili przez ogrodzenie, nie zważając na obawy pracowników ogrodu. Niedźwiedź zmarł w grudniu 1963 r. Miał 22 lata. O jego śmierci poinformowała brytyjska prasa i radiostacje.

DOSTĘP PREMIUM