Spotkanie koreańskich rodzin po 60 latach. "Widziałam Cię tylko w snach"

Członkowie około 100 rodzin z Korei Południowej spotkało się z krewnymi z Korei Północnej. Granica podzieliła kraje i rodziny w 1953 roku. Od tego czasu ich kontakt był niemożliwy - między państwami nie działają ani poczta, ani telefony.

W ubiegłym roku około na 10 tys. aplikacji o połączenie rodzin, pozytywna decyzja wydana została w mniej niż 200 przypadkach.

Spotkania po dziesiątkach lat to dla w większości sędziwych już Koreańczyków, którzy zostawili krewnych po drugiej stronie granicy, niezwykle emocjonujące i trudne przeżycie. - W końcu Cię widzę - mówi 96-letnia Kim Hae-jung do córki Woo Jeong-hae, która żyje na północy - Nie mogłam Cię zapomnieć przez całe swoje życie, widziałam Cię w snach - mówiła wzruszona.

Spotkania rodzin odbywają się za pośrednictwem Czerwonego Krzyża od 2000 roku, kiedy doszło do niewielkiego ocieplenia stosunków między Koreami. Od tego czasu z krewnymi zobaczyło się ok. 20 tys. rodzin. Ale na krótko.

Chętnych do zobaczenia się z członkami rodzin są tysiące.

Udaje się nielicznym. Pierwszeństwo mają starsi ludzie. Nierzadko okazuje się, że do spotkania dochodzi za późno. 62-letnia Lee Hak-soo z Południowej Korei od krewnych dowiedziała się, że z matką już się nie spotka. Kobieta zmarła rok wcześniej.

Spotkanie odbywało się pod specjalnym nadzorem, w cieniu ostrzału na granicy zwaśnionych państw, do którego doszło wczoraj przed południem. Zachodnie agencje nie wykluczają, że mogła być to prowokacja.

DOSTĘP PREMIUM