ONZ: "120 mln euro, albo przegramy z epidemią na Haiti"

ONZ boi się, że nie uda się powstrzymać szalejącej na Haiti epidemii cholery. Organizacja ogłosiła apel z prośbą o pomoc finansową w wysokości 120 mln euro, aby można było stawić czoła coraz szybciej rozprzestrzeniającej się chorobie. - Musimy dostać te pieniądze najszybciej jak się da- mówi rzeczniczka prasowa ONZ. Cholera doprowadziła już do śmierci 724 i hospitalizacji 11 tys. Haitańczyków.

- Jeśli nie dostaniemy takiej kwoty, wszystkie nasze starania okażą niczym wobec epidemii - powiedziała Elisabeth Byrs, rzeczniczka prasowa ONZ. Pieniądze mają być wydane na sprowadzenie na wyspę większej liczby lekarzy, leków oraz sprzętu służącego do oczyszczania wody.

Stefano Zannini, główny lekarz na misji Lekarzy bez Granic, stwierdził, że szpitale w stolicy kraju, Port - au- Prince, są już przepełnione i niedługo pacjenci będą leczeni na ulicach. - Jeśli liczba zachorowań będzie wzrastać, będziemy musieli posunąć się do bardzo drastycznych kroków. Będziemy trzymać chorych w obiektach przestrzeni publicznej, może nawet na ulicach. Mogę sobie z łatwością wyobrazić sytuację, kiedy pacjenci leżą na ulicach, czekając na lekarza. W tym momencie, nic nie możemy z tym zrobić.

Głównym ogniskiem epidemii jest Artibonite, region położony na północy wyspy., jednak lekarze i organizacje międzynarodowe najbardziej boją się o mieszkańców przeludnionej, ponadmilionowej stolicy Haiti. Od czasu styczniowego trzęsienia ziemi ludzie żyją tam w bardzo niestabilnych warunkach sanitarnych. - Boimy się, że choroba wybuchnie również w Port - au -Prince - powiedział Claude Surena, przewodniczący Haitańskiego Związku Lekarzy.

Światowa Organizacja Zdrowia nie spodziewa się, żeby w najbliższym czasie epidemia została zahamowana. Przewiduje się około 200 tys. nowych przypadków zachorowań w przeciągu kolejnych 12 miesięcy.

DOSTĘP PREMIUM