"Atak na Koreę to pokaz siły Kim Dzong Una"

- Ostrzelanie Korei Południowej przez Koreę Północną może mieć związek z sukcesją w państwie rządzonym przez komunistyczny reżim - uważa profesor Waldemar Dziak. Ekspert uważa, że w ten sposób syn Kim Dzong Ila Kim Dzong Un może pokazywać, że jest stanowczym przywódcą i dowódcą.

Atak na Koreę Płd : Wymiana ognia między Koreami | Zdjęcia z ostrzału wyspy | Świat potępia incydent | Atak pokazem siły Kim Dzong Una

Profesor Dziak mówił w Programie Pierwszym Polskiego Radia, że kolejny incydent na granicy koreańskiej w stosunkowo krótkim czasie powinien niepokoić. Dodał, że na razie mamy jednak do czynienia jedynie z incydentem, jakich przez kilkadziesiąt lat było bardzo wiele.

Na pograniczu Korei Południowej i Północnej trwa ostrzał artyleryjski ze strony Północy. Korea Południowa zwołała nadzwyczajne spotkanie ministrów swojego rządu. Doradcy prezydenta Korei Południowej spotkali się w podziemnym schronie na terenie gmachu urzędu prezydenckiego.

Według południowokoreańskiej agencji Yonhap, rannych zostało czterech żołnierzy. Do całej akcji doszło na wodach terytorialnych należących do południa, u wybrzeży wyspy Yeonpyeong, która leży zaledwie 12 kilometrów od wybrzeża Korei Północnej. W stronę wyspy skierowano około 200 pocisków artyleryjskich. Część z nich spadło na wyspę, telewizje pokazują słupy dymu na wyspie. Armia Korei Południowej odpowiedziała ogniem. Na wyspę wysłano południowokoreański myśliwiec.

Płonie co najmniej 60 domów. Mieszkańców wyspy ewakuowano do schronów. Na wyspie nie ma prądu. Władze w Seulu nazywają całą akcję prowokacją.

DOSTĘP PREMIUM