Czy "Pomarańczarka" to oryginał? Wkrótce stwierdzą to eksperci

Nie można jeszcze jednoznacznie stwierdzić, że odnaleziony w Niemczech obraz Aleksandra Gierymskiego pt. "Żydówka z pomarańczami" jest oryginałem. Dzieło najpierw muszą zbadać eksperci, a na ostateczne orzeczenie trzeba będzie poczekać.

Zdaniem Katarzyny Wakuły - rzeczniczki Muzeum Narodowego w Warszawie, dla potwierdzenia jego autentyczności decydujące będą planowane badania polskich ekspertów. Ich wyniki mają być następnie weryfikowane, dlatego ostatecznego orzeczenia w sprawie autentyczności obrazu nie należy się spodziewać zbyt szybko.

Wakuła zdementowała pojawiające się informacje, jakoby polscy eksperci, którzy mają badać obraz, pojechali do Niemiec już wczoraj. Zdaniem rzeczniczki, nastąpi to w najbliższym czasie.

Minister kultury Bogdan Zdrojewski zapewnia, że strona polska będzie też analizowała, w jaki sposób obraz, w razie stwierdzenia jego autentyczności, powinien wrócić do Polski. Być może uda się uniknąć przeprowadzenia tej operacji na drodze sądowej.

Odnaleziony obraz różni się od jedynej, czarno-białej fotografii płótna

W porównaniu z jedyną istniejącą, czarno-białą fotografią "Pomarańczarki" wykonaną przed wojną (na zdjęciu z prawej) na obrazie odnalezionym w Buxtehude skraj koszyka trzymanego przez Żydówkę w lewej ręce zachodzi dalej na jej odzienie. Inaczej prezentują się też partie szyi, prawego barku i zamalowane elementy w tle.

Różnice wynikają z bardzo złej konserwacji przeprowadzonej najprawdopodobniej krótko po wojnie. Obraz miał dużo ubytków, które nie zostały fachowo zapunktowane farbą, lecz ordynarnie zamalowane. Nieznaczna różnica w rozmiarach obrazu wynika z tego, że obraz Gierymskiego został zdjęty z oryginalnego blejtramu, potem płótno zostało przycięte w celu ukrycia śladów po wbitych przez Gierymskiego gwoździach i ostatecznie naklejono je na sklejkę, zawijając część malatury z jednego boku sklejki. Mimo dużych przemalowań obraz nie stracił swoich walorów artystycznych. Po fachowej konserwacji zostanie uratowany

Zdrojewski dziękuje za ujawnienie sprawy

Obraz został zrabowany w czasie II wojny światowej z Muzeum Narodowego w Warszawie.O jego odnalezieniu w domu aukcyjnym Kunst und Auktionshaus Eva Aldag, napisała w minionym tygodniu "Gazeta Wyborcza". Obraz 11 listopada wyśledził antykwariusz Mariusz Pilus z Podkowy Leśnej, który jako pierwszy poinformował o tym Muzeum Narodowe i Ministerstwo Kultury.

Minister jest wdzięczny mediom za ten sygnał, bo - jak wyjaśnia - sprawa dotyczy małej galerii i niewielkiej działalności aukcyjnej , więc ważna dla polskiej kultury wiadomość łatwo mogła zostać pominięta. Zdaniem Zdrojewskiego, należy wysoko ocenić sposób, w jaki zareagowały na wydarzenie władze niemieckie, w tym minister kultury Bernd Neumann, który szybko zadeklarował udzielenie wszelkiej możliwej pomocy prawnej.

Obraz jest obecnie zabezpieczony w archiwum miejskim w Buxtehude w Dolnej Saksonii.

DOSTĘP PREMIUM