Przeniesiony wyrok na Chodorkowskiego. "To odciągnięcie uwagi od sprawy"

Ogłoszenie wyroku w drugim procesie byłego szefa koncernu naftowego Jukos Michaiła Chodorkowskiego i jego partnera biznesowego Płatona Lebiediewa zostało przeniesione na 27 grudnia. - To odciąganie uwagi. Pod koniec grudnia będzie znacznie mniej korespondentów zagranicznych w Moskwie - komentował sprawę w TOK FM Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Sąd nie podał przyczyn decyzji o zmianie daty ogłoszenia wyroku. Obrońcy oskarżonych o decyzji również nie zostali uprzedzeni. Jeden z nich - Wadim Kljuwgant - nie wykluczył, że sędzia Wiktor Danilkin nie zdążył napisać werdyktu.

- Przeniesienie wyroku jest interpretowane jako próba odciągnięcia uwagi opinii międzynarodowej od sprawy, bo 27 grudnia będzie znacznie mniej korespondentów zagranicznych w Moskwie, podczas gdy teraz uwaga społeczności międzynarodowej jest bardzo skupiona na tej sprawie - komentował w TOK FM Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Biznes w Rosji? Tak, jak dogadasz się z władzą

Prokuratura Generalna Rosji oskarżyła Michaiła Chodorkowskiego i jego wspólnika Płatona Lebiediewa o to, że - działając w zorganizowanej grupie przestępczej - w 1998 roku zagarnęli, a następnie zalegalizowali akcje spółki Wostocznaja Nieftianaja Kompania (WNK) na sumę 3,6 mld rubli (103,5 mln dolarów). Natomiast w latach 1998-2003 jakoby przywłaszczyli sobie prawie 350 mln ton ropy naftowej należącej do kilku spółek-córek Jukosu, a także wyprali 487 mld rubli (14 mld USD) i 7 mld dolarów.

- Powstaje pytanie jak prowadzić biznes w Rosji i czy obowiązuje tam zasada wolności działalności gospodarczej - mówił Bodnar. - Wydaje mi się, że ta zasada obowiązuje, ale tylko wtedy, gdy jest się w porozumieniu z państwem. Czyli wtedy, gdy przedsiębiorcy prowadzą działalność, ale nie wchodzą w szkodę władzy, bądź realizują projekty, które władza zakłada czy od nich oczekuje - dodał.

Zdaniem Bodnara osobą, która nie chciała grać według tych reguł gry, był Michaił Chodorkowski, który "nie tylko nie chciał się podporządkować Putinowi, ale myślał o innej Rosji - o tej Rosji otwartej, nastawionej na edukację rozwój, kształcenie młodzieży". - Stał się także poważnym konkurentem w wyścigu prezydenckim. No i od 2003 roku razem ze swoim wspólnikiem siedzi w łagrze na Syberii - podkreślił prawnik.

Gość poranka TOK FM przypomniał, że Rosja ma największą liczbę spraw przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. - W każdym tygodniu zapada kilkanaście wyroków, a jednym z najpoważniejszych problemów Rosji jest niewykonywanie wyroków sądowych. Czyli można w Rosji wygrać sprawę przeciwko państwu, ale później, żeby ten wyrok wykonać, to jest problem - podsumował.

Prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zaznaczył, że Chodorkowski już dawno przestał zostać uznawany za oligarchę, teraz jest postrzegany jako więzień polityczny.

DOSTĘP PREMIUM