"Nareszcie mi lżej". Mężczyzna zabił cztery osoby w Hiszpanii

Problemy finansowe były przyczyną zbrodni dokonanej dziś w miasteczku Olot, 80 km od Barcelony. 57-letni Pere Puig Punt~ zastrzelił właścicieli firmy budowlanej - ojca i syna, a potem wicedyrektora i pracownicę lokalnego banku.

"Nareszcie mi lżej" - miał, zdaniem świadków, powiedzieć zabójca w chwili aresztowania. Zastrzeleni przez niego mężczyźni byli do niedawna jego pracodawcami i byli mu winni pieniądze.

Podobno w ramach zwrotu długu dali mu czek, który okazał się być bez pokrycia. Pieniędzy nie wypłacono mu w banku, w którym dzisiaj zastrzelił dwie osoby. W tym samym banku miał kredyt. Ponieważ nie mógł spłacać rat, groziła mu eksmisja.

Rano spotkałem go na ulicy i powiedziałem: ale zimno. Zaraz ci będzie gorąco - odpowiedział. Teraz wiem, o co mu chodziło - opowiadał sąsiad zabójcy.

Przed 8 rano Pere Puig Punt wszedł do baru, gdzie siedział Joan Tubert - jego były szef - z synem. Następnie wielokrotnie oddał do nich strzały. Potem samochodem pojechał do lokalnego banku i zastrzelił dwoje pracowników: Annę Molas i Rafaela Turro.

W Olot ogłoszono trzy dni żałoby. Władze miasta postanowiły w południe zatrzymać ruch i minutą ciszy uczcić pamięć zamordowanych.

DOSTĘP PREMIUM