Białoruś: Atak demonstrantów prowokacją?

To mogła być prowokacja - uważają uczestnicy wczorajszej spacyfikowanej przez milicję manifestacji białoruskiej opozycji. Brutalnie stłamszony protest rozpoczął się od ataku demonstrantów na budynek parlamentu, opozycja twierdzi, że atakującymi byli milicjanci ubrani po cywilnemu.

Po wczorajszej demonstracji w centrum Mińska milicja zatrzymała siedmiu reprezentujących opozycję z dziewięciu kandydatów w wyborach prezydenckich na Białorusi, które odbyły się w niedzielę. Po godzinie 20.00 tysiące ludzi próbowały szturmować gmach parlamentu. Szturm niemal natychmiast odparto, a cała demonstracja została brutalnie rozpędzona przez siły bezpieczeństwa.

Niemal natychmiast pojawiły się komentarze, że atak był prowokacją. - Prowokacja nastąpiła, kiedy ludzie wyłamywali drzwi parlamentu - mówi w rozmowie z reporterką TOK FM Jarosław Romańczuk, jeden z opozycyjnych kandydatów na prezydenta Białorusi. - Byłem kilkanaście metrów dalej i próbowaliśmy ostrzegać innych, że to prowokacja, ale wszystko było takie emocjonalne, że trudno było ocenić - dodał.

Podobnego zdania jest 22-letni działacz, Franek Wiaczorka: - Wygląda na to, że ludzie, którzy zaczęli atak na budynek to byli prowokatorzy z sił specjalnych milicji. Mieli w rękach piwo, cały czas stali przy kamerach białoruskiej telewizji nawet po tym, jak prowokacja się zakończyła i siedzieli w otoczeniu milicjantów.

Z kolei białoruska telewizja emituje materiały, w których władze oskarżają demonstrantów o zamieszki. Pokazuje zdjęcia, które mają sugerować, że to opozycjoniści przynieśli na manifestację pałki i granaty. - Niczego takiego nie było. Demonstranci przyszli z gołymi rękoma - mówi Informacyjnej Agencji Radiowej wysłanniczka "Wiadomości" TVP na Białoruś Maria Stepan.

Karta'97: Są zdjęcia prowokatora

Na swoim koncie twitterowym Karta'97 - niezależny białoruski portal - umieściła linki do bloga, na którym są zdjęcia rzekomego prowokatora ze strony władz. Widzimy na nich mężczyznę uderzającego w drzwi parlamentu, po czym przystawiającego dłoń do ucha. Komentarz na stronie sugeruje, że w tym czasie mężczyzna krzyczał do schowanego w rękawie mikrofonu: "Wzywajcie OMON!".

Zdjęcia można odnaleźć TUTAJ .

Gorąca wyborcza niedziela na Białorusi (Kliknij w zdjęcie, by zobaczyć galerię) >>> fot. Reuters

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM