Wyznawcy voodoo zabici za "czarną magię"?

Co najmniej 45 wyznawców religii voodoo, oskarżanych o praktykowanie "czarnej magii", zginęło na Haiti - alarmuje kapłan tej religii. Ludzie byli m.in. podpalani i atakowani maczetami. Na zniszczonej trzęsieniem ziemi wyspie wybuchła niedawno epidemia cholery. Kaci zabitych powiązali ją z praktykami voodoo.

- (Ofiary - red.) są oskarżane o używanie voodoo, by zarażać ludzi cholerą - oskarża Max Beauvoir, przewodniczący lokalnego związku voodoo. - Wzywam władze, by wypełniały swoje obowiązki - zaapelował do rządu. Według Beauvoir'a większość zabójstw miała miejsce w południowym nadmorskim mieście Jeremie. Ataki potwierdził haitański minister kultury Marie-Laurence Lassegue, który publicznie zaapelował o zaprzestanie linczów - pisze "Aljazeera".

Ponad połowa Haitańczyków to wyznawcy voodoo. Źródła tej religii tkwią w zachodnioafrykańskich wierzeniach, które setki lat temu przywieźli na Karaiby niewolnicy, porywani z Afryki do pracy na plantacjach we francuskich koloniach.

Tłum linczuje wyznawców voodoo. Za epidemię cholery

Policja nie komentuje liczb podanych przez Beauvoir'a. Jednak według agencji AP już wcześniej w tym miesiącu rzecznik haitańskiej policji Frantz Lerebours mówił o uzbrojonych w maczety tłumach, które zamordowały kilkanaście osób oskarżonych o uprawianie czarownictwa w celu wywołania epidemii cholery - pisze "Aljazeera".

Epidemia cholery na Haiti zabiła już ponad 2,4 tys. ludzi, według ekspertów może jeszcze zagrozić około 600 tysiącom osób. W związku z błyskawicznym rozprzestrzenianiem się choroby w wyspiarskim państwie wybuchła panika. Cholera, która rozprzestrzenia się poprzez zakażone jedzenie i wodę, mogła zostać przywleczona przez nepalskich żołnierzy ONZ, którzy stacjonują na wyspie. ONZ zaprzecza oskarżeniom Haitańczyków, powołała jednak międzynarodowy panel naukowców, który ma wyjaśnić przyczyny epidemii.

DOSTĘP PREMIUM