Chodorkowski i Lebiediew winni. "Szok, ten proces to farsa"

- Poparcie dla pierwszego procesu Chodorkowskiego było bardzo wysokie, natomiast dzisiaj wszyscy mają poczucie, że uczestniczą w pewnej farsie. Wszystko wskazuje na to, że będzie ona trwała dalej - mówił w TOK FM Marcin Wojciechowski z "Gazety Wyborczej".

Dzisiaj sąd w Moskwie uznał byłego szefa koncernu naftowego Jukos Michaiła Chodorkowskiego i jego partnera biznesowego Płatona Lebiediewa za winnych przywłaszczenia 218 mln ton ropy naftowej oraz wyprania uzyskanych w ten sposób pieniędzy. Obrona już zapowiedziała odwołanie się od wyroku, którego pełne odczytywanie może potrwać kilka dni.

Tymczasem rosyjska milicja zatrzymała 20 osób demonstrujących przed sądem podczas orzekania winy. Jak podała milicja, zwolennicy Chodorkowskiego usiłowali zorganizować wiec, a ponieważ nie chcieli się rozejść, zatrzymano według agencji Reutera 20 osób, według rosyjskiej agencji ITAR-TASS - 12 uczestników mityngu.

- Demonstracja przebiegała na początku spokojnie - opowiadał w TOK FM o całym zajściu Marcin Wojciechowski, dziennikarz "Gazety Wyborczej", który był przed sądem w trakcie demonstracji. - Przed budynkiem sądu stało kilkadziesiąt osób i zachowywali się spokojnie. Gdy z sądu zaczęły napływać informacje, że sędzia zaczął odczytywać wyrok i na początku uznał za winnych Lebiediewa i Chodorkowskiego, tłum zaczął krzyczeć "hańba" i "wolność Chodorkowskiemu". Potem tłum zaczął krzyczeć hasła domagające się dymisji Władimira Putina. Wtedy milicja przez chwilę nie wiedziała co robić, po czym najwyraźniej przyszedł rozkaz, żeby usunąć tych, którzy podnosili hasła polityczne. Milicja bardzo brutalnie wyciągała tych ludzi z tłumu. Kilkanaście osób zatrzymano i wywieziono na komisariat. Pozostali stali już w milczeniu, bez plakatów, i nadal okazywali poparcie Lebiediewowi i Chodorkowskiemu - mówił Wojciechowski.

Prosto z Moskwy: Aresztowania demonstrantów po wyroku na Chodorkowskiego

"Ten proces to farsa"

- Nie wiemy jeszcze na ile zostaną skazani, ale wiemy, że sąd uznał ich za winnych - podkreślał dziennikarz. Zaznaczył jednak, że jeśli kara dla Chodorkowskiego będzie niższa niż osiem lat więzienia, to były szef Jukosu nie będzie siedział dłużej w więzieniu, bo jego pierwszy wyrok wynosił właśnie osiem lat, a wyroków się nie sumuje. - Wyższy wyrok może wpłynąć na to, czy Chodorkowski spędzi więcej lat w więzieniu. Możemy się tego też nie dowiedzieć dzisiaj, bo odczytywanie wyroku może potrwać nawet kilka dni - zaznaczył Wojciechowski.

Jego zdaniem ten wyrok jest szokujący, ponieważ: - Większa część prasy ma świadomość, że ten proces jest naciągany. Podobnie czują też Rosjanie. O ile poparcie dla pierwszego procesu Chodorkowskiego było bardzo wysokie, to ten drugi proces nie wzbudza tak dużego poparcia. Wszyscy mają poczucie, że uczestniczą w pewnej farsie. I wszystko wskazuje na to, że będzie ona trwała dalej - podsumował dziennikarz.

DOSTĘP PREMIUM