Raport MAK. Nowe słowa z czarnej skrzynki Tu-154? "Proszę zapytać (szefa)"

Z materiałów MAK wynika, że Rosjanie mają nową transkrypcję rozmów załogi prezydenckiego tupolewa. Wygląda na to, że udało się odczytać nowe, poszczególne słowa. Rosjanie zwracają uwagę na te mające - ich zdaniem - świadczyć o presji wywieranej na załogę.

Pełny raport MAK, polskie uwagi do raportu. Dokumenty, tłumaczenia

Na towarzyszącą raportowi MAK animację katastrofy nałożono ścieżkę dźwiękową z rejestratora lotu z 10 kwietnia. Dodatkowo pojawiła się rosyjska transkrypcja rozmów z kabiny Tu-154. Okazało się, że odbiega ona od tej, którą poznaliśmy na początku czerwca . Była to pierwsza wersja transkrypcji. Wygląda na to, że od tego czasu udało się poznać więcej: eksperci z pełnego szumów nagrania rozszyfrowali nowe słowa. Część znanych już wypowiedzi przypisali konkretnym osobom. Co wynika z materiałów pokazanych przez Rosjan?

Osoby postronne

10 kwietnia. Na animacji MAK Tu-154 jest już w rosyjskiej przestrzeni powietrznej. Piloci dowiadują się o trudnych warunkach pogodowych na smoleńskim lotnisku.

Godzina 10:23 (czasu rosyjskiego). "Panie kapitanie, czy jak już wylądujecie (niezr.), czy ja mogę się spytać?" To zdaniem MAK pierwszy fragment świadczący, że przy schodzeniu do lądowania w kabinie znajdowały się osoby postronne. W stenogramie, który w kwietniu dostała strona polska nie było wiadomo kto wypowiada te słowa (czy na przykład nie powiedział tego ktoś z załogi).

"Proszę zapytać szefa"

Kolejna ważna i nowa zmiana to rozmowa z 10.26. Kapitan najprawdopodobniej konsultował się z szefem protokołu dyplomatycznego Mariuszem Kazaną (miał on pośredniczyć w kontaktach prezydent-załoga). Rozmowa (wg protokołu, który znamy od miesięcy) wyglądała tak: Panie dyrektorze, wyszła mgła... W tej chwili, w tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść. Spróbujemy podejść, zrobimy jedno zejście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie. Jak się okaże (niezr.), to co będziemy robili

Transkrypcja z tej samej rozmowy, którą poznaliśmy dziś wygląda tak:

"Panie dyrektorze, wyszła mgła. W tej chwili, w tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść. Spróbujemy podejść, zrobimy jedno zejście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie. Proszę zapytać (szefa) co będziemy robili ".

"No to mamy problem"

Dalej pojawia się głos (nieobecny w pierwszej wersji stenogramów): "Będziemy próbować?" (w nawiasie podano, że to pytanie dyrektora Kazany). Pada odpowiedź: Paliwa nam tak dużo nie starczy do tego, żeby czekać do nieskończoności . Do dziś nie znaliśmy też ostatnich słów z tej wypowiedzi pilota. "No, to mamy problem..." - odpowiedział szef protokołu dyplomatycznego. MAK nazywa ten dialog "naruszeniem sterylności kabiny" i twierdzi, że mogło to mieć wpływ na decyzję załogi o lądowaniu. O 10.25 nierozpoznana w nagraniu osoba (osoby?) mówiła "W Moskwie" "Nie można bliżej?". Pięć minut później dyrektor Kazana mówi znane już słowa: "Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robić".

Kto powiedział "Wkurzy się jeszcze"

O 10.38 pada zdanie "Wkurzy się, jeśli jeszcze". Dziś MAK twierdzi, że te słowa wypowiedział nawigator. MAK interpretuje to jako świadectwo presji, jakiej poddana została załoga ze strony najważniejszego pasażera. Do tej pory nie było wiadomo kto wypowiedział te słowa.

Ostatni lot TU 154 wg MAK

Kliknij w zdjęcie, żeby powiększyć mapę:

DOSTĘP PREMIUM