Rzecznik sądu: Sędzia skazał Chodorkowskiego na polecenie przełożonych

?Skandal? to najczęściej cytowane dziś słowo w rosyjskich mediach, które informują o wyznaniach rzeczniczki prasowej jednego z sądów rejonowych Moskwy, który zajmował się sprawą byłego magnata paliowego Michaiła Chodorkowskiego. Rzecznik prasowy sądu w Moskwie twierdzi, że proces biznesmena był kontrolowany przez sąd wyższej instancji, a sędzia orzekający w tej sprawie działał pod naciskiem przełożonych.

Skandal wybuchł gdy portal Gazieta.ru i telewizja internetowa "Doszdż" opublikowały wywiad zaczynający się od słów "Nazywam się Wasilewa Natalia. Pracuję jako rzecznik prasowy Chamowniczeskiego sądu. Do moich obowiązków należała praca z mediami oraz koordynacja działalności mediów, które przychodziły na proces Chodorokowskiego".

Dalej kobieta przekonuje, że sędzia Wiktor Daniłkin prowadzący tę sprawę w sądzie dzielnicy Chamowniki nieustannie znajdował się pod presją przełożonych z Moskiewskiego Sądu Miejskiego i to oni są autorami ogłoszonego w grudniu wyroku.

Rosyjscy obrońcy praw człowieka uważają, że w ten sposób potwierdza się ich podejrzenie, że sprawa byłych właścicieli koncernu Jukos jest polityczną zemstą osób związanych z władzą, a może nawet samego premiera Władimira Putina. Znane kancelarie adwokackie uważają, że wyznania Wasilewy powinny zostać wnikliwie zbadane przez organy śledcze Federacji Rosyjskiej.

Sędzia Daniłkin nazwał te wyznania pomówieniami i zapowiedział, że spotka się ze swoją asystentką w sądzie. Natomiast przedstawiciele Moskiewskiego Sądu Miejskiego nie widzą niczego złego w tym, że sędzia sądu niższej instancji kontaktował się z nimi w sprawach służbowych. Natomiast skandalizujące rewelacje rzeczniczki sądu rejonowego nazywają prowokacją.

Radziwinowicz: Chodorkowski dostał maksa

DOSTĘP PREMIUM