Chodorkowski lituje się nad swoim sędzią. "Złamali go łajdacy"

- Złamali go i to złamali okrutnie. Ci, którzy to zrobili, są prawdziwymi łajdakami - powiedział magazynowi "Vlast" Chodorkowski o sędzi, który uznał go winnym i skazał na wieloletnie więzienie.

- Możecie mi wierzyć lub nie, ale naprawdę mi żal Daniłkina. Nie wydaje się złą osobą. Ma przecież sumienie i w pewnym sensie jest profesjonalistą - dodał uwięziony rosyjski oligarcha.

30 grudnia sędzia Daniłkin wręczył nowy 14-stronicowy wyrok Michaiłowi Chodorkowskiemu i Platonowi Lebjediewowi, skazujący obu za malwersacje finansowe na wielką skalę.

Asystentka sędziego Natalja Wasiljewa potwierdziła powszechne podejrzenie, że wyrok zapadł "na górze". Ujawniła, że to nie sędzia Wiktor Daniłkin go wydał, ale został on narzucony sądowi.

Chodorkowski podejrzewa nawet, że sędzia nie napisał własnoręcznie "zamówionego" wyroku. Słownictwo w nim zawarte miało brzmieć tak, jakby żaden prawnik na nie nawet nie spojrzał. - To jest dowód politycznego odwetu - mówił po usłyszeniu wyroku.

Przedtem był pełen nadziei . - Wierzę, że mnie zwolnią, tak, jak wierzę w demokratyczną przyszłość mojego kraju -oświadczył, odpowiadając za pośrednictwem adwokatów na pytania czterech europejskich gazet. Dodał, że wierzy w to, "chociaż droga nie będzie krótka ani prosta".

Chodorkowski konsekwentnie twierdzi, że jest niewinny. Często i chętnie porozumiewa się z dziennikarzami, udzielając odpowiedzi na pytania przez swoich adwokatów. Po wyroku mówił: -Sąd skazał mnie za to, że osobiście ukradłem Jukosowi 350 milionów ton ropy naftowej, o 20 milionów więcej niż firma faktycznie wyprodukowała. Ani sędziowie, ani oskarżyciel nie byli potem w stanie wyjaśnić, skąd pochodziłoby w takim przypadku 15 miliardów dolarów zysków Jukosu i jaka była podstawa żądania zapłacenia 30 miliardów podatku.

DOSTĘP PREMIUM