Zamieszki w Libii. "Na razie to Libia grozi sankcjami Europie. To oni mają ropę"

- Libia jest twardym orzechem do zgryzienia, ponieważ to, co dzieje się w Libii, to kulminacja wszystkich wydarzeń. Tutaj władze trzymają się bardzo mocno i starają się władzę zachować - mówił w TOK FM prof. Janusz Danecki, arabista z Uniwersytetu Warszawskiego. - Przemówienie syna przywódcy Libii jednakże wskazywało na to, że władza jest gotowa pójść na ustępstwa - dodał.

Libijski przywódca Muammar Kadafi będzie walczył do końca, zapewniając krajowi bezpieczeństwo, i nie odda władzy jak to zrobili dyktatorzy w Tunezji i Egipcie - powiedział w niedzielnym wystąpieniu w państwowej telewizji jego syn Saif al-Islam.

Według ogłoszonego komunikatu organizacji Human Rights Watch, od rozpoczęcia protestów przeciwko reżimowi Muammara Kadafiego zginęły w Libii co najmniej 233 osoby, z czego w samą niedzielę 60 w Bengazi. Ministrowie spraw zagranicznych niektórych krajów Unii Europejskiej rozważają ewakuację swoich obywateli z tego kraju.

- Libia jest twardym orzechem do zgryzienia, ponieważ to, co dzieje się w Libii to jest taka kulminacja wszystkich wydarzeń - uważa arabista prof. Janusz Danecki z Uniwersytetu Warszawskiego. - Władze trzymają się bardzo mocno i starają się władzę zachować - podkreślił. - Chociaż przemówienie syna przywódcy wskazywało na to, że władza jest gotowa pójść na ustępstwa - były tam zapowiedzi pewnych reform, takich jak wprowadzenie konstytucji oraz dotyczących sytuacji gospodarczej kraju. No i wreszcie przyznano się do tego, że dzieje się coś złego, że ludzie zostali pokrzywdzeni, a policja popełniła błędy - podkreślił gość TOK FM.

Prof. Danecki zwrócił uwagę na to, że ludzie na ulicach Libii żądają przede wszystkim odejścia Kadafiego, który "od ponad 40 lat jest przywódcą rewolucji, nie pełni żadnych oficjalnych funkcji, a jednocześnie rządzi krajem absolutnie".

Radio i TV w Trypolisie splądrowane. Rewolta w Libii, krew na ulicach >>>

- Mamy do czynienia w Libii ze zrywem ludowym. To są ludzie, którzy są niezadowoleni z tego, co się dzieje i mają dość fasadowości, nieprawdy, która rządzi w tym kraju. Opozycja jest za granicą i jej głosy są niesłyszalne. Nie ulega wątpliwości, że walki będą trwały, a władza nie będzie ustępować. Może dojść do krwawej wojny domowej w Libii i to jest największe niebezpieczeństwo.

Danecki zwrócił uwagę, że reakcje sił zewnętrznych były do tej pory łagodne. - Może zbyt łagodna z perspektywy tego, co się dzieje? - pytał. I zastrzegł: - To Libia grozi sankcjami Europie. Grożą, że mogą wstrzymać dostawy ropy naftowej do Europy, a ich ropa to znaczna część importu europejskiego. Tu powinny być znacznie silniejsze decyzje, deklaracje europejskie - podsumował.

DOSTĘP PREMIUM