Irlandia Płn.: Polak skazany za morderstwo Brytyjki udowodni swoją niewinność?

53-letni Henryk G. uznany w 2009 r. w Irlandii Północnej winnym morderstwa 24-letniej Brytyjki i skazany na dożywotnią karę więzienia stanie ponownie przed sądem. Adwokaci Polaka zamierzają wykazać, że dowody, na podstawie których ich klient trafił do celi, zostały sfabrykowane.

Obrońcy G. sugerują, że za manipulację może być odpowiedzialny policjant, który był w domu Henryka G. w nocy, gdy doszło do morderstwa Shirley F. Mężczyzna miał też być wcześniej widziany w miejscu, gdzie we wrześniu 2006 r. znaleziono jej zmasakrowane zwłok i - informuje UTV.

Polak obali mocne dowody prokuratury?

Na tej podstawie 53-letni Polak, który zaprzecza swojej winie, ubiega się o zmianę wyroku. Na niekorzyść Henryka G. przemawia szereg dowodów popierających tezę, że kobieta została zamordowana w jego mieszkaniu.

Na workach na śmieci, których użyto do związania Brytyjki, znaleziono odciski palców G., a jej ciało zawinięto w narzutę, która wcześniej znajdowała się w domu Polaka. Na kurtce leżącej obok zwłok Shirley F. znajdowały się odciski palców konkubiny domniemanego mordercy. Eksperci medycyny sądowej zabezpieczyli też w mieszkaniu G. kosmyk włosów należących do ofiary.

Możliwy udział osób trzecich

Teraz adwokaci będą starać się udowodnić, że w zabójstwo zamieszana jest inna osoba: - Okazuje się, że (policjant) był nie tylko w domu, ale odwiedził też miejsce, gdzie znaleziono ciało - wyjaśnia Sean Devine, obrońca Polaka. Podkreśla też, że obecność osoby trzeciej mogła mieć znaczny wpływ na wiarygodność materiału dowodowego.

Będzie apelacja

Irlandzki sąd już zgodził się apelację. Dwudniowa rozprawa, która ma ostatecznie wyjaśnić okoliczności morderstwa, odbędzie się najprawdopodobniej w maju.

Ciało Shirley F. znaleziono na jednym z parkingów w miejscowości Ballymena w hrabstwie Antrim 19 września 2006 roku. Kobieta zmarła w wyniku uduszenia.

DOSTĘP PREMIUM