Interwencja w Libii? ?Współczesne demokracje to miernoty''

- Unia Europejska nie ma wiele do powiedzenia. Współczesne demokracje są demokracjami miernot, które mogą stosować jedynie sankcje gospodarcze - o możliwej interwencji zbrojnej w Libii i polityce Zachodu wobec dyktatur północnoafrykańskich rozmawiali w programie OFF Czarek prof. Piotr Ostaszewski* i dr Kamil Zajączkowski**

- Istnienie reżimów w Afryce północnej było na rękę Stanom Zjednoczonym i Unii Europejskiej, ponieważ systemy niedemokratyczne są przewidywalne. Wojny w Afganistanie czy na Bliskim Wschodzie ukazały, że nie ma możliwości przeniesienia wprost systemu demokratycznego do tych krajów. Teraz jest pytanie o nowy system polityczny oparty o uniwersalizm praw człowieka. Prawa jednostki liczą się tylko w krajach zachodnich, na świecie liczy się zbiorowość - mówił w TOK FM dr Kamil Zajączkowski

- Wysłanie żołnierzy do Libii przez Stany Zjednoczone jest niepotrzebne. Wydaje się, że najrozsądniejszym rozwiązaniem wobec reżimu Kaddafiego byłoby to, co zrobił Ronald Reagan: krótki ostrzegawczy nalot na Trypolis - stwierdził w rozmowie z Cezarym Łasiczką prof. Piotr Ostaszewski.

Na pewno nie będzie interwencji wojskowej. Potwierdzają to wysocy przedstawiciele Unii Europejskiej - zauważył dr Kamil Zalasiński - Stany Zjednoczone także są niechętne interwencji. Mamy kryzys gospodarczy. Amerykanie utrzymują misje w Iraku i Afganistanie. Co równie ważne, społeczeństwa Bliskiego Wschodu bardzo źle zareagowałyby na taką interwencję. Unia Europejska będzie bazowała wyłącznie na sankcjach ekonomicznych i dyplomatycznych.

Europa boi się uchodźców

- Unia Europejska nie jest przygotowane na przyjęcie fali imigrantów z Afryki. Trzeba też pamiętać, że ci, którzy zdecyduję się na migrację to osoby o niskich kwalifikacjach. Pytanie czy Europie ta siła robocza jest rzeczywiście potrzebna? - pytał w TOK FM dr Kamil Zajączkowski.

- Europa boi się imigrantów. Ten problem nie dotyczy jednak tylko krajów europejskich. Każdego dnia ok. 2 - 3 tys. osób przekracza granicę libijsko-tunezyjską. Zaczynają się tam tworzyć obozy uchodźców. Pomoc humanitarna w takim wypadku trafia do Tunezji, która także jest krajem niestabilnym. Nikt nie ma kontroli nad pomocą, która ostatecznie ona trafia na czarny rynek - podkreślał prof. Piotr Ostaszewski.

Kto po Kaddafim?

- Jeśli Kaddafi zginie, władzę przejmą jego synowie. To jest rodzina o wiele bardziej zdeterminowana i o wiele lepiej osadzona w realiach libijskich niż Mubarak w Egipcie. Nie sądzę, aby doszło do podziału kraju - mówił prof. Piotr Ostaszewski.

- Kłopot w tym, że mamy dwa rządy alternatywne - zwracał uwagę dr Kamil Zajączkowski - Społeczność międzynarodowa nie wie z kim rozmawiać. Jeśli jednak będzie miała wybór, to zdecyduje się raczej na rozmowy z synami Kaddafiego. Stany Zjednoczone i Unia Europejska chcą przede wszystkim stabilizacji na Bliskim Wschodzie i Afryce północnej.

* Prof. Piotr Ostaszewski - politolog i amerykanista ze Szkoły Głównej Handlowej

** Dr Kamil Zajączkowski - politolog z Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego

Czytaj : Kaddafi zgodził się na plan Chaveza

DOSTĘP PREMIUM