Libia: mieszkańcy sami robią gazetę i radio. "Państwowe media manipulują"

Podczas gdy we francuskiej telewizji Muammar Kaddafi oskarżył światowe media o szerzenie kłamstw na jego temat, sami Libijczycy organizują na nowo ład medialny w swoim kraju. - Państwowa telewizja manipuluje faktami, ludzie informacje czerpią z Al-Dżaziry - relacjonował dla TOK FM Tomasz Bielecki, korespondent "Gazety Wyborczej" w Libii.

- Zachodnie media zawyżyły liczbę ofiar zamieszek w Libii i przegięły z oceną, że mamy polityczny kryzys - powiedział dzisiaj w wywiadzie dla telewizji France24 Muammar Kaddafi. To nie pierwszy raz, jak przywódca Libii oskarża zachodnie media o przekłamania - wcześniej zrobił to w rozmowie z amerykańskimi stacjami telewizyjnymi - CNN i ABC.

Tymczasem w samej Libii przeciwnicy Kaddafiego na nowo organizują sobie życie, w tym również medialne . W Bengazi - najważniejszym z wyzwolonych miast - mieszkańcy zaczęli wydawać własną gazetę, wiedzę o świecie i postępach na zachodzie kraju czerpią z Al-Dżaziry. - Państwowa telewizja publiczna manipuluje faktami, np. że Kaddafi odbił Tobruk, co jest nieprawdopodobne - opowiadał w rozmowie z TOK FM Tomasz Bielecki, korespondent "Gazety Wyborczej" w Libii.

- Jestem teraz w Bengazi, czyli głównym mieście Libii wyzwolonym spod panowania Kaddafiego. Bengazi żyje normalnie, ma dostawy żywności, nie działa jednak internet i roaming, czyli rozmowy telefonicznie teoretycznie powinny być blokowane. Wokół Bengazi i Tobruku można się bezpiecznie przemieszczać, chociaż wiele zależy od sytuacji i, chociażby, pory dnia - trzeba dużo robić instynktownie i pytać Libijczyków o moment, w którym jest bezpiecznie - mówił.

- Libijczycy, zwłaszcza ci na wschodzie kraju, czerpią swoje informacje z Al-Dżaziry, która jest tu powszechnie oglądana. Nawet jeżeli ktoś nie ma telewizji satelitarnej w domu, to każda kawiarnia czy restauracja ma. Głównymi punktami w tych lokalach są właśnie telewizory z włączoną Al-Dżazirą - opowiadał Bielecki.

Dodał, że powstańcy własne media próbują tworzyć już od dwóch tygodni. - W Bengazi od 12 dni działa niezależna gazeta, teraz powstaje już druga. Jest też radio - pierwsze niezależne, które nadaje i w internecie, i w eterze. Sama gazeta staje się centrum społecznym i politycznym. Przychodzi do jej redakcji codziennie coraz więcej ludzi i debatują całymi nocami. Potrafią każdego dnia wydać kilkanaście stron kolorowego dziennika. Ci ludzie w większości po raz pierwszy czytają niezależne gazety. Też po raz pierwszy piszą teksty na tematy społeczne i polityczne.

Bielecki podkreślił, że wśród mieszkańców z wyzwolonych terenów panuje przyjaźń i sympatia wobec mediów zagranicznych - najważniejsze jest to, żeby zagranica mogła zobaczyć i przeczytać dokładnie to, co widzą tubylcy. - Libijczycy na wszelkie sposoby próbują pomagać zagranicznym korespondentom - opowiadał Bielecki.

Kaddafi: Ingerują w nasze sprawy

Muammar Kaddafi w nadanym rano wywiadzie dla telewizji France24 oskarżył też Francję o ingerencję w wewnętrzne sprawy jego kraju i powtórzył oskarżenia wobec Al-Kaidy. Pytany o poparcie Paryża dla utworzonej przez powstańców w Bengazi na wschodzie kraju Narodowej Rady Libijskiej Kaddafi oświadczył: - To śmieszne, to ingerencja w wewnętrzne sprawy. A jeśli my interweniowalibyśmy w wewnętrzne sprawy Korsyki, czy Sardynii?

Dodał, że w Libii trwa "spisek" i mówił o obecności "uzbrojonych ekstremistów", "frakcji" i "uśpionych komórek" Al-Kaidy, które "chwyciły za broń przeciwko policji i wojsku". - Al-Kaida ma plan. Uważam, że Al-Kaida spróbuje skorzystać na sytuacji w Tunezji i Egipcie - podkreślił. Przekonywał też, że "jesteśmy partnerami w walce z terroryzmem".

- Ci którzy podnoszą obecnie broń w Bengazi to Al-Kaida i nie mają żadnych roszczeń gospodarczych czy politycznych. Nazywacie ich Al-Kaidą Islamskiego Maghrebu - zapewniał. Narodowa Rada Libijska w Bengazi "wypłynęła na fali islamizmu. Jeśli kiedykolwiek terroryści zwyciężą (...), nie pomyślą o demokracji" - uważa rządzący krajem od ponad 40 lat libijski przywódca.

- Sytuacja jest całkiem normalna - powiedział Kaddafi. - To ludzie próbują poradzić sobie z uzbrojonym elementem.

W niedzielę w Paryżu przedstawiciel ministerstwa spraw zagranicznych Bernard Valero oświadczył w komunikacie, że Francja wyraża zadowolenie z powstania Narodowej Rady Libijskiej, stojącej tymczasowo na czele sił antyrządowych. Dodał, że Francja wyraża poparcie dla "zasad, które nią kierują i celów jakie sobie stawia".

Rada w sobotę ogłosiła się "jedynym przedstawicielem Libii".

Starcia w Libii: kto kontroluje jakie miasta [MAPA]

Polski Rosomak w ogniu. Prawdziwe zdjęcia z Afganistanu [ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM