Indie: odmowa eutanazji dla wegetującej 37 lat pielęgniarki

Indyjski sąd w Bombaju odmówił zgody na zaprzestanie podawania jedzenia pozostającej od 1973 roku w stanie wegetatywnym Aruny Szanbaug - informuje BBC. O tę decyzję walczyła dziennikarka Pinki Virani, autorka książki o Arunie.

- Aruna Szanbaug powinna być nadal podtrzymywana przy życiu, ponieważ medyczne dowody wskazują, że nie ma potrzeby aby była poddana eutanazji - taki wyrok zapadł w Bombaju.

Sąd powoływał się na oświadczenia lekarzy, że pacjentka przyjmuje pokarmy i odpowiada za pomocą mimiki twarzy. Pinki Virani, która złożyła do sądu wniosek o zgodę na zaprzestanie podawania pokarmów, oświadczyła z kolei, że Aruna jest "praktycznie osobą martwą". Nikt jej nie odwiedza, rodzice zmarli. Kobieta jest przytomna, ale pozostaje w stanie wegetatywnym z powodu silnego uszkodzenia mózgu.

Aruna Szanbaug była pielęgniarką w szpitalu w Bombaju. W 1973 roku została zaatakowana i brutalnie zgwałcona przez oddziałowego podczas nocnej zmiany. Próba duszenia odcięła jej odpływ krwi do mózgu i spowodowała jego trwałe uszkodzenie. Sprawca został skazany, ale tylko za napad i rzekomą kradzież, ponieważ pracownicy szpitala nie zgłosili gwałtu, żeby "ochronić" Arunę i jej narzeczonego.

Szanbaug - 24 letnia profesjonalna i ambitna pielęgniarka, mająca niedługo wyjść za doktora - stała się symbolem dla innych pielęgniarek, grupy zawodowej stojącej w Indiach na jednej z najniższych pozycji w hierarchii. W kilka dni po brutalnym gwałcie, po raz pierwszy w historii Indii pielęgniarki wyszły na ulice. Żądały zapewnienia ochrony życia Aruny Szanbaug, a dla siebie polepszenia warunków pracy w szpitalach publicznych w Bombaju.

Historia Aruny została opisana przez Pinki Virani, indyjską dziennikarkę wykształconą w USA. Jej wniosek o zaprzestanie podawania jedzenia trafił do sądu pod koniec stycznia 2011. W Indiach dopuszczalna jest "eutanazja z litości" wobec osób pozostających w stanie wegetatywnym.

DOSTĘP PREMIUM