Libijski następca tronu przeciwko interwencji, ale za atakami lotniczymi

Libijski następca tronu powiedział, że jego rodacy nie chcą interwencji obcych wojsk i nie wyobrażają sobie, by stacjonowały one na libijskiej ziemi. Opowiedział się jednak za ustanowieniem strefy zakazy lotów nad Libią i przeprowadzeniem ataków na wojskowe cele w tym kraju.

Przebywający na uchodźstwie książę i następca tronu Mohammed El Senussi wypowiedział się przeciwko obecności obcych wojsk w Libii. Wyraził też przekonanie, że nie życzą sobie tego sami Libijczycy. Książę, który wypowiadał się krytycznie o reżimie Muamara Kaddafiego, jest za utworzeniem strefy zakazy lotów nad Libią oraz za przeprowadzeniem ataków na system obrony lotniczej wojsk Kaddafiego.

- Kiedy mówię o strefie wypowiadam życzenie całego narodu libijskiego. To samo dotyczy obecności obcych wojsk na terytorium Libii - powiedział El Senussi w Londynie.

Kaddafi ostrzega

Przywódca Libii wezwał ONZ i NATO do zbadania ostatnich wydarzeń i ostrzegł Zachód przed interwencją zbrojną. Przemawiając w Trypolisie podczas obchodów 34. rocznicy wprowadzenia ustroju "dżamahirii" (republiki ludowej) Kaddafi utrzymywał, że podczas buntu zginęło jedynie 150 osób. Ocenił jednocześnie, że jeśli dojdzie do zagranicznej interwencji zbrojnej, zabitych będą "tysiące".

Według libijskiego przywódcy, trwa "spisek mający na celu przejęcie kontroli na libijską ropą i ziemią". Kaddafi powtórzył, że to nie on, lecz naród pełni prawdziwą władzę w Libii. - W 1977 r. ja i oficerowie (którzy w 1969 r. obalili króla Idrisa) oddaliśmy władzę narodowi libijskiemu. To on sprawuje władzę - ocenił Kaddafi, dodając, że świat nie rozumie libijskiego systemu władzy ludu.

Faktoid - półprawdy, zmyślenia i kredensy. Polecamy >>

DOSTĘP PREMIUM