Tsunami w Japonii. Miliony osób utknęły w Tokio

W Tokio totalny paraliż komunikacyjny. Nie działają kolej i część linii metra, na ulicach tworzą się ogromne korki. Miliony mieszkańców miasta i jego okolic nie mogą wydostać się z centralnych dzielnic. Nie mogą też skontaktować się z rodzinami, bo padła sieć telefonii komórkowej.

Po porannym trzęsieniu ziemi zamknięto wszystkie linie metra, nie kursują również pociągi. Skala problemu jest ogromna. W regionie tokijskim mieszka 30 milionów osób, duża część z nich - ci, którzy dojeżdżają do pracy lub szkoły - utknęła w centrum miasta.

Lokalne władze nakazały, by wszystkie sklepy, restauracje i bary udostępniły wszystkim potrzebującym toalety i zapewniły im wodę pitną i dach nad głową. Dwie hale widowiskowe i ponad 200 szkół przerobiono na tymczasowe schroniska. Ze sklepów błyskawicznie zniknęły kanapki, batoniki, zestawy lunchowe i... rowery.

- Nie mam pojęcia, jak dotrę do domu - mówi 18-latka stojąca przed jedną ze stacji metra. Tysiące innych osób zignorowały zalecenia władz i pieszo lub na rowerach wyruszyły do domów. Przez megafony nadawany jest komunikat, by ludzie zostawali w miejscach pracy i nie ryzykowali pieszego powrotu. To samo ogłoszenie emituje telewizja. - Prosimy, nie próbujcie wracać do domów na siłę, gdy nie działają żadne środki transportu. Zostańcie w biurach i innych bezpiecznych miejscach - słychać.

Wszystkie wyjazdy z miasta są zakorkowane. Tylko na samych stacjach kolejowych w regionie Kanto utknęło 25 tysięcy osób.

DOSTĘP PREMIUM