Stan wyjątkowy w Bahrajnie, demonstracje nie ustały

- Król Bahrajnu szejk Hamad ibn Isa al-Chalifa ogłosił stan wyjątkowy w związku z trwającymi od lutego antyrządowymi demonstracjami - podała bahrajńska telewizja państwowa. Tysiące demonstrantów zignorowały informację i ruszyły w kierunku ambasady Arabii Saudyjskiej

Tysiące mieszkańców Bahrajnu idą ulicami stolicy kraju, Manamy, w kierunku ambasady Arabii Saudyjskiej. Jak relacjonują korespondenci, demonstranci są wściekli z powodu wkroczenia do ich kraju oddziałów armii saudyjskiej. Protesujący zignorowali ogłoszony przez króla Bajrajnu stan wyjątkowy. W czasie starć saudyjskich wojsk i demonstrantów zastrzelony został jeden żołnierz.

Nie żyje też jeden z demonstrantów, który doznał poważnych obrażeń głowy. Wiele osób jest rannych.

W oświadczeniu odczytanym w telewizji, król nadzwyczajne środki tłumaczył "zapewnieniem bezpieczeństwa państwa i jego obywateli". Stan wyjątkowy ma trwać co najmniej 3 miesiące.

Obce wojska wkroczyły do Bajhrajnu

Wczoraj do Bahrajnu wkroczyły wojska Arabii Saudyjskiej oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Mają pomóc rządowi w Manamie w ustabilizowaniu sytuacji w związku z antyrządowymi i prodemokratycznymi protestami.

Według opozycji, Bahrajn znalazł się tym samym pod okupacją. Stany Zjednoczone wezwały dziś swoich obywateli, by opuścili Bahrajn i powstrzymali się od podróży do tego kraju. Jednocześnie Waszyngton poinformował, że jego obywatele "powinni unikać demonstracji, ponieważ nawet te pokojowe mogą szybko przerodzić się w zamieszki". Waszyngton uważa, że wejście obcych oddziałów do Bahrajnu nie powinno być nazywane inwazją.

Tsunami w Japonii w... 1923 roku. ZOBACZ ZDJĘCIA >>

DOSTĘP PREMIUM