Sprzątanie w Japonii zajmie miesiące. Odbudowa środowiska lata

Tysiące statków - już wraków - wyrzuconych na brzeg. Setki tysięcy aut, które nie nadają się do eksploatacji. Nie domy, a ściany budynków porozrzucane jak karty - to wszystko na obszarze kilkunastu kilometrów w głąb lądu wzdłuż całego wybrzeża Japonii... pytanie jak to wszystko posprzątać?

Zadanie wydaje się karkołomne, ale nie jest niemożliwe - zapewnia prodziekan wydziału Ochrony Środowiska Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego dr hab Andrzej Wieczorek: - Jeżeli chodzi o auta i statki, najpierw trzeba opróżnić je z wszelkich ładunków, odpompować zawartość baków i wszelkie płyny, a wszystko co można pociąć trzeba pociąć i już jako złom stopić w miejscowych hutach - tłumaczy Wieczorek. Naniesiony przez wodę muł i gruz trzeba zwieźć na wysypiska. Zapewne część odpadów uda się odzyskać, a równanie jest proste, im więcej śmieci zostanie wykorzystanych jako surowce wtórne tym mniejsze będą nowe składowiska (trudno zakładać, że te istniejące będą wstanie przyjąć taką ilość odpadów). Specjaliści oceniają, że w tak zorganizowanym kraju jak Japonia sprzątanie po tsunami nie powinno zająć więcej niż kilka miesięcy.

Natura potrzebuje czasu

Dziś trudno oszacować jak bardzo z powodu tsunami w Japonii ucierpiało środowisko naturalne. Jedno jest pewne, o ile sprzątanie po tsunami zajmie wiele miesięcy, o tyle oczyszczenie środowiska to kwestia dziesięcioleci. To nie z olejem z samochodów czy statków Japończycy będą mieli największy problem. Najgroźniejszy dla środowiska jest muł wypłukany z dna oceanu, gromadzą się w nim praktycznie wszystkie możliwe zanieczyszczenia, w tym metale ciężkie - To co zostało wymiecione z dna spowodowało zaciemnienie wody, która wpływała na ląd. Natura doskonale radzi sobie w walce z tego rodzaju zanieczyszczeniami - przekonuje dr Wieczorek - pomocne będzie chociażby słońce, deszcz i wiatr, a także mikroorganizmy, które potrzebują do kilku dni by się namnożyć i wyprodukować odpowiednie enzymy potrzebne do trawienia tych zanieczyszczeń.

Człowiek może wspomóc biodegradację, poprzez tzw. fitoremediację terenu, czyli odpowiednie nasadzenia - metale ciężkie przenikają pobierane poprzez roślinę do jej tkanek, zebranie i spalenie takich liści pełnych zanieczyszczeń może przyspieszyć rewitalizację terenu - wyjaśnia dr hab Andrzej Wieczorek. Pomóc może również przeoranie terenu - jego napowietrzenie.

Substancje groźne dla zdrowia

Zdaniem dr Przemysława Śmietany z Katedry Ekologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Szczecińskiego całkowity powrót do stanu sprzed tsunami nie jest możliwy: - Ze względu na nasilenie, skalę i rodzaj oddziaływań to mogą być zmiany o charakterze nieodwracalnym - tłumaczy specjalista. Łatwiej jest walczyć z konkretnym wrogiem, daną substancją, fala tsunami spotęgowała zanieczyszczenie, pod wodą, w błocie i mule dochodzi do wielu reakcji chemicznych - Wspólne działanie dwóch substancji jest daleko bardziej szkodliwe niż każdej z nich z osobna - wyjaśnia dr Śmietana. Skutkiem tych zanieczyszczeń będzie m.in. większy procent uczulonych wśród lokalnej ludności, ale także zwiększona zachorowalność na raka - ponieważ drażnienie organizmu związane z obecnością tych substancji, po pewnym czasie z reguły objawia się chorobą nowotworową - kwituje dr Przemysław Śmietana.

Japonia po katastrofie - godność, spokój i poszanowanie prawa

DOSTĘP PREMIUM