Rezolucja ONZ. "To jest gest umycia rąk"

Zdaniem Tomasza Lisa z wprowadzenia strefy zakazu lotów nad Libią "niewiele wyjdzie". - Nie sądzę, żeby to był wielki kłopot dla Kaddafiego. W Iraku zakaz lotów obowiązywał 10 lat i w niczym nie przeszkodziło to Husajnowi - przypomniał red. nacz. "Wprost". -To jest gest umycia rąk - zdecydowanie za późno - ocenił Tomasz Wołek.

Według komentatorów Poranka Radia TOK FM przyjęta w nocy rezolucja pojawiła się zbyt późno i jeśli ograniczy się tylko do wprowadzenia strefy zakazu lotów - nie wiele da. - To nie daje szans libijskiej rewolucji - uważa prof. Wiesław Władyka z tygodnika "Polityka". Zdaniem Tomasza Wołka decyzja ONZ "to gest umycia rąk".

- Nie sądzę, żeby to był wielki kłopot dla Kaddafiego. W Iraku strefa zakazu lotów trwała 10 lat i Saddamowi Husajnowi w niczym to nie przeszkodziło. Jestem sceptyczny, ale chciałbym się mylić - mówił Tomasz Lis.

Rezolucja ONZ zakłada "użycie wszelkich koniecznych środków" w obronie ludności cywilnej. Tak dyplomaci zwykli określać możliwość podjęcia interwencji zbrojnej.

Zdaniem Lisa wydaje się to mało prawdopodobne. A na pewno nie powinniśmy spodziewać się, że taka decyzja zapadnie szybko. - Przypomnijmy Bośnię, czy Kosowo. Długo trwało zanim w pewnym momencie dociśnięto pedał gazu - np. w przypadku Bośni to było ponad 2 lata. Jestem sceptyczny, ale chciałbym się mylić - przyznał publicysta.

Libia i wybory w Polsce

Min. Bogdan Klich w Poranku Radia TOK FM powiedział "nie zamierzamy uczestniczyć w egzekwowaniu (rezolucji red.) przy pomocy naszych sił bojowych". Podkreślał, że Polska jest za to gotowa wesprzeć naszymi samolotami transportowymi akcję humanitarną. Ale na pytanie Jacka Żakowskiego - czy jesteśmy gotowi wysłać polskie F16 - minister tak jednoznaczny nie był. - Będziemy się nad tym zastanawiać, jak będzie decyzja polityczna NATO.

- Jesteśmy w roku wyborczym. Wyobraźmy sobie, że za kilkanaście dni dowiedzielibyśmy się o śmierci w Libii polskich żołnierzy. I co wtedy? To problem polityczny - mówił Tomasz Lis. Według niego wybory to nie jedyny powód, przez który Polska nie będzie chciała bojowo angażować się w problem libijski. - Za chwilę nasza prezydencja w UE i będzie musieli zajmować stanowisko nie tylko w imieniu Warszawy. Już teraz więc konieczna jest powściągliwość, żeby nie powiedzieć nic, co krępowałoby nam potem ruchy - uważa szef "Wprost".

Radość w Bengazi po rezolucji ONZ Kaddafi grozi: Nie będzie litości">>

DOSTĘP PREMIUM