Dlaczego operacja w Libii to "Świt Odysei"? Bo tak wyszło

"Świt Odysei", "Pustynna Burza", "Orle Pióro" - nazwy operacji wojskowych brzmią prawie poetycko. Kto je wymyśla? Nikt. To automat. Nazwy są tym lepsze, im mniej kojarzą się z armią i przemocą.

Okazuje się, że bardzo często o nazwie dużej operacji wojskowej decyduje przypadek. Amerykańska armia korzysta z niewielkiej grupy słów, już dawno zarezerwowanych na nazwy operacji wojskowych. Teraz przyszła kolej na słowo Odyseja, tak po prostu. Drugie słowo wybierane jest losowo, ważne, by ich zbitka nie brzmiała ani dwuznacznie, ani agresywnie. ''Świt Odysei'' spełnia oba warunki. Analizy dzieła "Homera" na nic się zdadzą. Sytuacja w Libii wyzwoliła w wielu krajach pokłady kreatywności - inne nazwy wymyślili Kanadyjczycy czy Brytyjczycy.

Jak czytamy w najnowszym wydaniu tygodnika "Polityka" już w czasie II wojny światowej operacjom wojskowym nadawano bezsensowne kryptonimy, które nie kojarzyły się z akcją. Chodziło o to, żeby zmylić przeciwnika. Współcześnie stawia się na nazwy, które gwarantują dobry PR w mediach. Francuzi prowadzą w Libii akcję ''Harmattan'' - jest to nazwa jednego z wiatrów Sahary. Jak czytamy w "Gazecie Wyborczej" Pentagon dba tylko o to, żeby nazwa akcji nie wywoływała negatywnych skojarzeń, powinna być frapująca, ale neutralna. I nie powinna kojarzyć się z nazwami znanych marek. Oczywiście zdarza się, że zasady są łamane, szczególnie gdy nazwę operacji nada dowódca, stąd mieliśmy np. ''Pustynną Burzę'' .

W Polsce rzeki i zwierzęta

A jakim kluczem kieruje się polskie wojsko? Kryptonimy ćwiczeń wojskowych obowiązujących na danych szczeblach określane są w Dowództwie Sztabu Generalnego. - Do nas trafia dokument, któremu musimy się podporządkować - tłumaczy major Zdzisław Wrona z 12. Brygady Zmechanizowanej w Szczecinie. W tej chwili na poligonie w Drawsku Pomorskim realizowane jest ćwiczenie ''Kuguar'' . To, że nazwa pochodzi od pumy, nie jest przypadkiem - nazwy wszystkich ćwiczeń z udziałem żołnierzy i użyciem ciężkiego sprzętu zapożyczone są od nazw zwierząt, koniecznie drapieżnych. Z kolei treningi sztabowe, ćwiczenia na mapach i z wykorzystaniem komputerów swoje kryptonimy zawdzięczają nazwom polskich rzek, niekoniecznie największych - mieliśmy np. w tym roku trening sztabowy Radew . - Radew to dopływ Parsęty - od razu wyjaśnia major Wrona.

Niektóre operacje wojskowe i ich nazwy:

Atak na konwój pod Bengazi >>

DOSTĘP PREMIUM