Priorytetem prezydencji Partnerstwo Wschodnie? "To za mało"

- Powstanie Europejski Fundusz na Rzecz Demokracji. Powołujemy Fundację Solidarności Międzynarodowej, świadomie odwołując się do naszej Solidarności i mówimy, że chcemy odgrywać rolę modelu - wzorca transformacji, ale to za mało - mówił w Radiu TOK FM Adam Balcer z DemosEuropa.

Zdaniem Balcera nie potrafimy wykorzystać naszych możliwości podczas organizacji naszej prezydencji. - Mamy potencjał historyczny i mamy know-how, jak postępować z Południem, ale mamy też z nim problem. Boimy się, że temat Południa zdominuje nasze sąsiedztwo wschodnie, zwłaszcza, że Francja dość wyraźnie sugeruje, że trzeba przesunąć pieniądze ze Wschodu na Południe. To nas boli i tego się boimy - przyznał Balcer.

Według eksperta DemosEuropa musimy się skonfrontować z faktem, że Południe jest dla UE ważniejsze niż Wschód. - Po pierwsze przez kwestie demograficzne - na Południu populacja będzie cały czas rosła, na Wschodzie się kurczy. Za 30-40 lat Egipt będzie miał więcej mieszkańców niż Rosja. Gospodarki krajów Południa mają się też rozwijać znacznie szybciej niż gospodarki krajów Europy Wschodniej. Może nastąpić taki pozytywny scenariusz, że ten boom gospodarczy nastąpi już niedługo, kraje Południa będą miały przyrost, ale malejący. Wtedy to nie będzie balast, ale szansa dla młodych ludzi.

- Gdyby jednak boom gospodarczy nie nastąpił Unia Europejska będzie jeszcze bardziej zainteresowana Południem - uważa Adam Balcer.

Francja, Włochy i Hiszpania to Południe. Polska to Wschód

- W przypadku scenariusza negatywnego konsekwencje wydarzeń na Południu są ważniejsze dla Europy, niż to co się dzieje na Wschodzie - mówił w TOK FM ekspert DemosEuropa. - Też w UE Południe ma znacznie mocniejszych adwokatów niż wschód. Ma Francję, Włochy, Hiszpanię. Wielka Brytania też jest bardziej zaangażowana w tamte rejony. Wschód to jest Polska, nowe kraje członkowskie, Szwecja i Niemcy, które uważają mimo wszystko Rosję za najważniejszego partnera, więc ten stosunek Niemiec jest ambiwalentny.

Nasza prezydencja musi być pretekstem do otwarcia Polski na inne kraje - uważa ekspert.

- Polska nie może dać się zaszufladkować tylko na wschodzie, bo się zmarginalizuje. Musimy mieć pomysł na Południe, musimy być tam bardziej obecni, teraz jesteśmy bardzo słabo obecni w wymiarze ekonomicznym nas tam praktycznie nie ma, w wymiarze politycznym rzadkie wizyty - przyznał Balcer. - Polski tam nie ma i musiałaby się tam pojawić też w innym aspekcie niż wojsko.

Zadania dla Polski: świat Islamu

Zdaniem Balcera podczas polskiej prezydencji powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na Islam. - Potrzebne byłoby wsparcie władz polskich dla ośrodków badawczych, które powinny zajmować się światem Islamu. Powinniśmy zobaczyć znaczenie tego świata. To jest najbardziej dynamiczna demograficznie religia, muzułmanów będzie coraz więcej. Polska musi mieć też pomysł na Islam i znaleźć swoją niszą - stwierdził Balcer.

- Moim zdaniem tą specjalizacją mógłby być świat turkijski, Azja Centralna, Turcja, Kaukaz Południowy, częściowo Iran i powinniśmy prezentować na terenie unijnym swoje pomysły na ten temat - dodał. Ale za słowami muszą iść czyny. - Trzeba unikać sprzeczności wewnętrznych: Polska nie może deklarować. że jest zainteresowana wsparciem demokratyzacji świata arabskiego, a jednocześnie polski rząd jedzie do Izraela i mówi, że Polska jest krajem filosemickim. Że udzielamy pełnego wsparcia władzom Izraela i nie wyrażamy żadnych krytycznych opinii o rządzie, o którym Hilary Clinton powiedziała, że "polityka rozbudowywania osiedli na Zachodnim Brzegu zagraża pokojowi i przyszłości Izraela". Nie wolno w świecie arabskim utożsamiać się z jedną stroną.

- Polska prezydencja nie może być zamknięta tylko na swój region - podsumował Balcer. - Władze, media i społeczeństwo - wszyscy musimy sobie zdać sprawę, że świat nie jest "gdzieś tam", tylko "tutaj". To jest efekt globalizacji.

DOSTĘP PREMIUM