Proces Chodorkowskiego sfingowany? Sędzia wzdychał: Znowu wzywają

- Sędzia Daniłkin bez przerwy jeździł na konsultacje do centrali - powiedział Igor Krawczenko, były administrator sądu moskiewskiej dzielnicy Chamowniki, w którym w lutym skazano Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Liebiediewa na długoletnie więzienie - podało newsru.com. Krawczenko potwierdził tym samym wcześniejsze oświadczenie o sfingowanym procesie rzeczniczki sądu Natalii Wasiljewej.

Wasiljewa: Sędzia skazał Chodorkowskiego na polecenie przełożonych >>>

- Natalia Wasiljewa nie powiedziała nic, o czym inni pracownicy sądu by nie wiedzieli. Wszyscy mogą to potwierdzić - powiedział Igor Krawczenko w wywiadzie dla "Nowej Gazety".

Daniłkin ponury i milczący: "Znowu do centrali, znowu wzywają"

Krawczenko powiedział, że Daniłkin musiał ciągle jeździć do sądu miejskiego na konsultacje z jego przewodniczą Olgą Jegorową, gdy tylko pojawiały się nowe okoliczności w sprawie procesu Chodorkowskiego. Bywał tam co najmniej dwa razy w tygodniu.

- Spotykałem rankami w sądzie Daniłkina, który wzdychał "znowu do centrali, znowu wzywają". Z jakiego powodu wzywają, oczywiście nie mówił, ale wszystkie te wycieczki miały miejsce akurat wtedy, gdy w moskiewskim sądzie zbierali się w sprawie współwłaścicieli koncernu naftowego Jukos - Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Lebiediewa. Wracał stamtąd ponury, milczący i zamyślony - opowiadał były administrator sądu.

Radziwinowicz: Chodorkowski dostał maksa

"Ja tu właściwie nie decyduję. Co powiedzą, tak będzie."

Według Krawczenki Daniłkinowi narzucono prowadzenie tej sprawy po tym, gdy wszyscy inni doświadczeni sędziowie odmówili brać w niej udziału. Daniłkin miał mówić byłemu administratorowi na osobności: "Ja tu właściwie nie decyduję. Co powiedzą, tak będzie".

Sąd Moskwy wezwał wszystkie media, aby "nie pisały informacji wyssanych z palca" i odmówił jakichkolwiek komentarzy na temat najnowszych rewelacji.

Igor Krawczenko został zwolniony z funkcji administratora chamowniczeskiego sądu w maju zeszłego roku po tym, jak adwokatom oskarżonych udało się wnieść na salę rozpraw beczkę z naftą. Miała ona służyć Chodorkowskiemu do udowodnienia swoich racji.

"Wyrok na naszych klientów to jakaś zbiorowa twórczość"

Obrońcy Chodorkowskiego i Lebiediewa powiedzieli, że wyrok drugiego procesu nie został nawet napisany przez sędziego Daniłkina, ale jest wynikiem "zbiorowej twórczości."

- Łatwo zauważyć to po przeczytaniu samej treści orzeczenia. W pierwszym akapicie są dwa zdanie sobie sprzeczne. Daniłkin to profesjonalista i nie pozwoliłby sobie na tak głupi błąd - powiedział adwokat biznesmenów.

Chodorkowski: Żal mi Daniłkina, złamali go okrutnie.

Michaił Chodorkowski, wzbogacił się, jak wielu rosyjskich oligarchów, na początku lat 90. Sojusz władzy z biznesem skończył się w momencie, gdy szef spółki naftowej Jukos zagroził politycznej pozycji prezydenta Wladimira Putina. Wraz ze wspólnikiem Liebiediewem został oskarżony o oszustwa podatkowe i skazany w 2005 roku na osiem lat łagru. W międzyczasie ruszył drugi proces wobec uwięzionych, tym razem o przywłaszczenie 218 mln ton ropy naftowej należącej do ich spółki. W grudniu zapadł wyrok: 14 lat więzienia dla obu.

Amnesty International uznała Chodorkowskiego za więźnia sumienia, a on sam wykorzystuje zainteresowanie mediów jego sprawą do wywierania wpływu na sytuację w Rosji. Ostatnio nawoływał prezydenta Miedwiediewa do zagwarantowania niezawisłości sądów . Biznesmeni wyjdą w 2017 r. na wolność.

Sąd Najwyższy Rosji prześwietlił praktyki moskiewskiego sądu.

DOSTĘP PREMIUM