Odwilż na Kubie? "Rewolucji nie będzie, bo nie mają internetu"

- Co prawda Raul Castro przyznał się do błędów i wypaczeń popełnionych przez te 50 lat na Kubie, ale nie zamierza odchodzić od socjalizmu. A Kubańczycy nie przeprowadzą rewolucji, nie mając dostępu do internetu - powiedziała dr Katarzyna Dembicz z Centrum Studiów Latynoamerykańskich UW w programie OFFCzarek..

W sobotę, w rocznicę ogłoszenia przez Fidela Castro rewolucji socjalistycznej, zaczął się 6. Kongres Komunistycznej Partii Kuby. Ostatni odbył się w 1997 roku.

- Nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale tym żyje cały kraj. Kongresy są bardzo rzadko i zawsze odbywają się w jakąś ważną rocznicę. Oczekuje się, że będą przełomowe. Tera Kubańczycy liczą na to, że dokona się przełom gospodarczy - powiedziała dr Katarzyna Dembicz.

Raul Castro porządzi jeszcze 10 lat?

Do Hawany przyjechało 1000 delegatów, którzy mają zatwierdzić zmiany, odciążające państwo w utrzymaniu nieproduktywnego społeczeństwa. - W ciągu najbliższych trzech lat szykują się zwolnienia ponad 1 mln osób ze stanowisk publicznych. Kubańczycy mają przejść na samozatrudnienie w niewielkich prymitywnych warsztatach. Chodzi o zawody takie jak: fryzjer, naprawiacz zapalniczek, szwaczka. W planach jest też uruchomienie systemu dzierżaw ziemi za drobne kredyty. Na razie ponad 30 proc. gruntów rolnych na Kubie leży odłogiem - tłumaczyła badaczka.

Rządzący krajem Raul Castro zaproponował, by osoby na najwyższych stanowiskach działały przez najwyżej dwie kadencje. To ograniczenie jednocześnie stwarza jemu samemu szansę: ponieważ prawo nie działa wstecz, Raul miałby 86 lat, kiedy jego ewentualna druga kadencja dobiegłaby końca.

W przemówieniu przywódcy padło też stwierdzenie, że władza powinna być oddzielona od partii, ale ideały głoszone przez Lenina wciąż żywe - trwanie w socjalizmie. W 2002 r. taki zapis umieszczono w państwowej konstytucji.

Kuba nie pójdzie w ślad Afryki północnej. Nie ma internetu

Na pytanie prowadzącego, czy Kuba ma szansę na kolejną rewolucję, tym razem podobną do tych w płn. Afryce, dr Katarzyna Dembicz odparła: - Ale oni nie mają internetu. Są zupełnie odcięci. Świat oglądają tylko w ten sposób, jak im go władza przedstawi - powiedziała. - Co prawda w swoim przemówieniu Raul przyznał się do błędów i wypaczeń popełnionych przez te 50 lat, ale podkreślał, że Kuba jest bardzo bezpiecznym krajem, gdzie nie ma wielkiego kryzysu, terroryzmu ani grup przestępczych, w domyśle, tak jak w reszcie świata - dodała specjalistka.

16 kwietnia 1961 r. Fidel Castro ogłosił, że Kuba będzie krajem rewolucji socjalistycznej. Dzień później miała miejsce inwazja CIA na Kubę, w której uczestniczyło ok. 1200 osób zwerbowanych spośród kubańskich uchodźców żyjących w USA. Zabici byli po jednej i drugiej stronie. Interwencja skończyła się fiaskiem. Amerykanie pchnęli Kubę w ręce Związku Radzieckiego. Od tamtego czasu Kubę opuściło ponad 1,5 mln ludzi, część zrobiła to nielegalnie, część na początku lat 80. wypuścił sam Fidel Castro w ramach pozbywania się przeciwników systemu. Ostatnią wzbierająca falę emigrantów zatrzymało porozumienie USA z Kubą. Teraz skoro wladza nie może się swoich obywateli pozbyć, musi ich jakoś zadowolić.

DOSTĘP PREMIUM