Zmarł słynny hinduski guru. "Widziano w nim żyjącego Boga"

W wieku 84 lat zmarł Sathya Sai Baba, jeden z największych, ale też jeden z najbardziej kontrowersyjnych, hinduskich przywódców duchowych. Od ponad trzech tygodni był w stanie krytycznym, miał problemy z sercem i układem oddechowym.

Satya Sai Baba zmarł w szpitalu w swoim rodzinnym Puttaparthi, które stało się centrum jego kultu. O cud uzdrowienia przed budynkiem tamtejszego szpitala modliły się tysiące wyznawców - także z krajów Zachodu - wierzących w jego nadnaturalną siłę, w tym magiczne i uzdrowicielskie zdolności guru.. Informacja o śmierci Sai Baby wywołała rozpacz, na ulicach pełno jest płaczących ludzi. Indyjski premier skomentował odejścienie duchowego przywódcy słowami "niepowetowana strata".

Przywódca duchowy w cieniu kontrowersji

Sathya Sai Baba uważał się za wcielenie zmarłego w 1918 roku świętego Sai Baby z Shirdi. Miliony osób na całym świecie, w tym wielu prominentnych obywateli Indii - polityków, gwiazd kina, sportowców, widziało w nim żyjącego Boga. Założona przez niego organizacja pomagała w finansowaniu wielu projektów edukacyjnych i zdrowotnych, ale Sathya Sai Baba od lat wzbudzał wiele kontrowersji. Oskarżano go między innymi o fabrykowanie cudów, które miały wiązać się z jego osobą i molestowanie seksualne młodych chłopców. Nigdy jednak nie zostało mu to udowodnione, nie postawiono nawet formalnych zarzutów.

Lotnisko zniszczone przez tornado: wiatr przesuwał samoloty [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM