Znaleźli ją po siedmiu tygodniach. Przeżyła w lasach Nevady na resztkach musli

Kanadyjka Rita Chretien została uratowana po 49 dniach od chwili, gdy jej auto ugrzęzło w odległym rejonie Nevady. Przetrwała dzięki resztkom jedzenia i wodzie ze strumienia.

19 marca para pięćdziesięciolatków Albert i Rita Chretien wyruszyła ze swojego domu w kanadyjskim miasteczku Penticton niedaleko granicy ze Stanami. Jechali na targi do Las Vegas i zjechali z trasy, żeby podziwiać malownicze krajobrazy w Hrabstwie Elko - jednej z najmniej zaludnionych części Stanów.

Wyprawa we dwoje zmieniła się w walkę o przetrwanie, gdy ich Chevrolet ugrzązł w mule na leśnej drodze w jednym z kanionów. W tym odległym rejonie nie ma zasięgu żadnej z sieci komórkowych. Byli zdani tylko na siebie.

49 dni w aucie

Szybko okazało się, że nie sposób ruszyć auta i nie ma jak zawiadomić kogokolwiek o tym gdzie się znajdują. 22 marca Albert Chretien wyposażony jedynie w GPSa wyruszył na piechotę, żeby ściągnąć pomoc. Od tego czasu nikt go nie widział. Rita została sama w vanie, w którym spędziła 49 dni. Odkryła ją grupa ratowników, gdy ustały gwałtowne opady śniegu i możliwe było wznowienie poszukiwań.

Po siedmiu tygodniach w zimowych warunkach Kanadyjka była skrajnie niedożywiona. Przez ten czas jadła tylko niewielkie porcje musli i piła wodę ze strumienia. Natychmiast została przewieziona do szpitala Twin Falls. Lekarze są przekonani, że choć straciła 14 kg, uda się jej wrócić do zdrowia.

To cud!

Rodzina nie mogła uwierzyć, gdy otrzymała informacje o odnalezieniu matki. Stracili nadzieję, gdy warunki pogodowe w Nevadzie uniemożliwiły jakiekolwiek poszukiwania.

- Ciągle nie możemy w to uwierzyć. To prawdziwy cud - powiedział Raymond.

Nadal trwają poszukiwania męża Rity Arberta. Nie miał on ze sobą nic, co pozwoliłoby mu zbudować schronienie. Żona obawia się, że jest bardzo mało prawdopodobne, że udało mu się przeżyć.

DOSTĘP PREMIUM