Białoruś. Zatrzymano żonę Andrzeja Poczobuta

Białoruska milicja zatrzymała na krótko żonę naszego korespondenta Andrzeja Poczobuta, by zapytać, po co przyszła w pobliże sądu i prokuratury.

Aksana Poczobut przyszła wczoraj do prokuratury po zgodę na kolejne widzenie z mężem, który od 50 dni siedzi w areszcie w Grodnie oskarżony o znieważenie i zniesławienie prezydenta Aleksandra Łukaszenki w dwóch komentarzach w internecie i ośmiu artykułach w "Gazecie Wyborczej". Poczobutowi grożą za to cztery lata więzienia.

Gdy Aksana wychodziła z budynku, czekała na nią ekipa niezależnej, nadającej z Polski telewizji Biełsat. Wszyscy zostali zatrzymani przez milicję. Okazało się, że funkcjonariusze chcieli zapytać Aksanę, co robi w pobliżu sądu i prokuratury. Żona Poczobuta została szybko wypuszczona.

Prokurator oskarża Andrzeja Poczobuta, białoruskiego korespondenta "Gazety Wyborczej", o podwójne przestępstwo. Poczobut jest też działaczem prześladowanego przez władze Związku Polaków na Białorusi.

Według prokuratora Poczobut złamał część pierwszą artykułu 368. paragrafu kodeksu karnego, znieważając prezydenta Białorusi oraz naruszył część pierwszą paragrafu 367. kodeksu, publikując oszczerstwa pod adresem Aleksandra Łukaszenki.

Za pierwsze przestępstwo grozi kara do dwóch, a za drugie do czterech lat kolonii karnej, jak dziś na Białorusi nazywa się łagry.

DOSTĘP PREMIUM