Śledztwo ws. śmierci polskich squattersów w pożarze Birmingham: zeznania Czecha

Angielska policja jest coraz bliżej wyjaśnienia przyczyn śmierci dwóch obywateli Polski, którzy zginęli w lipcu w pożarze opuszczonego budynku w Birmingham. Ogień zastał Polaków podczas snu.

Marek R. i Arkadiusz Ch., obaj w wieku 30 lat, ponieśli śmierć na miejscu. Tragiczny w skutkach pożar przy Moseley Road, w dzielnicy Highgate, najprawdopodobniej wzniecił nieumyślnie któryś z mieszkańców pustostanu - sugeruje lokalna prasa.

Pożar przeżył obywatel Czech Denis G. To właśnie jego zeznania będą kluczem do wyjaśnienia okoliczności prowadzących do tragedii. W pierwszych dniach procesu Czech wyjaśnił, że ogień mógł zostać zaprószony w pokoju, który dzielił z Markiem R.

"Krzyczałem, ale nie odpowiadał"

Płomienie rozprzestrzeniły się wyjątkowo szybko wśród stert ubrań i leżących bezpośrednio na podłodze materaców. Denis, obudzony wonią dymu, próbował wyrwać ze snu swojego współlokatora.

- Krzyczałem do niego "pali się", ale nie odpowiadał - zeznał. Odciągnął Marka R. od płomieni i wybiegł zaalarmować pozostałych mieszkańców. Próbował jeszcze później wrócić do swojego pokoju, ale ogień odciął mu drogę.

Udział w akcji ratowniczej wzięło aż osiem wozów strażackich. W pożarze, który miał miejsce nad ranem 20 lipca ubiegłego roku, zginął też Arkadiusz Ch. Ciało znaleziono na poddaszu.

Sarah Elaine Ormond-Walshe, zastępca kornera dla okręgu Birmingham i Solihull odroczyła kolejne przesłuchania do momentu uzyskania szczegółowego raportu toksykologicznego.

DOSTĘP PREMIUM