''Marsz dziwek'' dotarł do Europy

W Wielkiej Brytanii odbyły się w weekend pierwsze w Europie "marsze dziwek". Takie miano przybrały kobiety, które sprzeciwiają się obwinianiu ich za przemoc seksualną, jakiej dopuszczają się mężczyźni. - "Kobiety mają prawo ubierać się, jak chcą i nie mogą być z tego powodu atakowane" - głosi hasło demonstracji. Pomysł narodził się w Kanadzie.

Ulicami czterech miast - Cardiff, Newcastle, Glasgow i Edynburga - przeszły setki dziewczyn i kobiet, które uważają, że społeczeństwo wini za przemoc seksualną nie mężczyzn, ale "stringi i kobiety, które je noszą". Niektóre uczestniczki były na pół nagie, a na ciele wypisały sobie słowo "dziwka" (slut) - podaje "Guardian".

"To mężczyźnie powiedz, żeby nie gwałcił"

Na czele demonstracji niosły transparenty: "Przestań mi mówić: 'Nie pozwól się zgwałcić'. Powiedz mężczyźnie, żeby nie gwałcił" oraz "Mój strój nie jest jeszcze zgodą!". Organizatorki odnoszą się do niewypowiadanego wprost, ale powszechnie panującego przekonania, że często ofiara gwałtu jest "sama sobie winna". - Kobiety mają prawo ubierać się, jak chcą i nie mogą być z tego powodu atakowane - grzmiało z megafonów.

- Zostałam zgwałcona, gdy miałam 18 lat. Bałam się pójść na policję. Wiedziałam, co powiedzą - wyznała 26-letnia uczestniczka demonstracji. - I co powiedzieli? - zapytała dziennikarka ''Guardiana''. - Żebym potraktowała to jako życiowe doświadczenie.

Uczestniczki marszu podkreślają, że sprawcami gwałtów są najczęściej osoby dobrze znane kobietom.

"Miałem tego nie mówić... nie ubierajcie się jak dziwki"

- Marsz dziwek to krzyk dzikiej, mało kobiecej wściekłości, zrywający z tradycyjnymi stereotypami związanymi z płcią, które wydają się ostatnio bardziej solidne i irytujące niż kiedykolwiek - pisze w "Guardianie" Tanya Gold.

Według niej, wszystko zaczęło się w 24 stycznia tego roku, kiedy w jednej ze szkół w Toronto policjant Michael Sanguinetti podczas wykładu dla dziewcząt, o tym jak unikać przemocy seksualnej, powiedział: "Powiedziano mi, żeby tego nie mówić, ale żeby nie paść ofiarą gwałtu, kobiety powinny unikać ubierania się jak dziwki."

Wybuchł skandal. Dla Sonyi Barnett i Heather Jarvis, obecnych na wykładzie, był to nie pierwszy raz, gdy funkcjonariusz państwowy winą za akt przemocy seksualnej obarczył kobietę. 3 kwietnia dwie Kanadyjki zorganizowały pierwszy "marsz dziwek". Ulicami Toronto przeszło wtedy kilka tysięcy kobiet.

Feministki podzielone w opiniach

Manifest brzmiał: "Jesteśmy zmęczone wyzywaniem nas od dziwek, ocenianiem nas przez naszą seksualność. Tracimy w ten sposób poczucie bezpieczeństwa. Decydowanie o własnym życiu seksualnym nie oznacza zgody na agresywne zachowania. Nikt nie powinien mylić radości z seksu z prowokowaniem do napaści seksualnej."

- Czy rozbieranie się to najlepszy sposób, by zaprotestować przeciwko gwałtom? - zastanawia się felietonistka "Guardiana". Ruch skupiony wokół marszu dziwek podzielił anglosaskie feministki. Część uważa, że demonstrując pod etykietą "dziwek" kobiety nie osłabiają stereotypu. Inne doceniają ruch, bo może on odczarować słowo "dziwka".

Kolej na dzielnicę czerwonych świateł [ZDJĘCIA]>>

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM