Ameryka Łacińska: koniec rządów prezydentów macho. Teraz będą rządzić ich żony

W Hondurasie, Gwatemali i Argentynie do wyborów prezydenckich szykują się żony byłych i obecnych prezydentów - donosi "Guardian";. Będą następczyniami czy zastępcami swoich mężów?

Dawne pierwsze damy weszły w sferę rządzącą się prawami kultury macho, żeby pozostać lub wrócić do prezydenckich pałaców. Ich ambicje wywołały podniecenie, ale i kontrowersje. Z jednej strony to społeczny przełom dla kobiet, z drugiej wzrost politycznych dynastii.

Gwatemala: rozwód polityczny

Sandra Torres rozwiodła się z prezydentem Gwatemali Alvaro Colom, żeby obejść konstytucyjny zakaz startowania na stanowisko głowy państwa osób ze sobą spokrewnionych i wziąć udział we wrześniowych wyborach. - Teraz biorę ślub z ludem - mówi Sandra Torres dla "Guardiana".

Niektóre kandydatki na prezydenta są postrzegane jako agentki i prawe ręce swoich mężów, którzy już nie mogą startować w wyborach. W przypadku Torres nie może o tym być mowy. Od dawna Gwatemalczycy uważają ją za dominującą stronę w małżeństwie. Budowała bazę polityczną, gdy stała na czele rządowych programów walki z ubóstwem. Rozwód potępił Kościół katolicki mówiąc, że instytucja małżeństwa nie podlega negocjacjom. Rywale polityczni nazwali krok Torres fałszerstwem wyborczym.

Honduras: były prezydent stawia na żonę

Usunięty z funkcji prezydenta w drodze przewrotu Manuel Zelaya, który niedawno wrócił do Hondurasu trzyma kciuki za powodzenie swojej żony Xiomary Castro w wyborach.

- W politykę zaangażowana jest moja małżonka. Ja jestem prostym obywatelem - mówił dziennikarzom. Jego zwolennicy cieszą się, bo sam Zelaya ma konstytucyjny zakaz ponownego startowania na urząd prezydencki.

- Przed zamachem stanu myślałam, że po zakończeniu kadencji męża wrócę do domu i poświęcę się mojej rodzinie. Ale rozmawiałam o tym z moimi dziećmi i wszystko się zmieniło - powiedziała Xiomara Castro.

Argentyna: start po śmierci męża

Cristina Kirchner, której udało się już zastąpić męża Nestora na stanowisku w 2007 r., może wygrać wybory na jesieni dzięki silnej gospodarce, krnąbrnej opozycji i fali współczucia, jakie wywołała niedawna śmierć Nestora Kirchnera.

- Nie muszę być prezydentem. Już dałam z siebie wszystko, co miałam - mówi Christina, ale analitycy oceniają, że ta wypowiedź miała tylko wywołać szum medialny i sądzą, że pani prezydent będzie się ubiegać o drugą kadencję.

- To budujące, że tak wielkie możliwości otwierają się przed kobietami. Ale z drugiej strony sytuacja pokazuje jak słabe są instytucje, skoro te kobiety mogą zostać prezydentkami tylko okrężną drogą - czytamy w "Guardianie".

Świeża fala. Za przykładem Evity i Hillary

Do tej pory kobiety w Ameryce Łacińskiej były trzymane na marginesie polityki. Świeży powiew dała Eva Peron, która co prawda nigdy nie była prezydentem, ale stała się wzorem dla pierwszych dam.

Broniła programów społecznych i mobilizowała męża Juana aż do śmierci w 1952 roku. Oczy mieszkańców Hondurasu, Gwatemali i Argentyny sa oczywiście też skierowane na USA i Hillary Clinton, która o mały włos przegrała w prawyborach demokratów z Barackiem Obamą.

Ile godzin rocznie pracują Polacy? Inni mają lepiej [RANKING]

DOSTĘP PREMIUM