Kim jest '"Ikea bomber"? List gończy za tajemniczym zamachowcem

Niemiecka policja rozesłała list gończy za tajemniczym mężczyzną, który podkłada bomby w sklepach sieci Ikea. Ładunki znaleziono już w czterech krajach. W ubiegły piątek w wybuchu w Dreźnie ranne zostały dwie osoby.

"Ikea bomber" - tak tajemniczego zamachowca nazwały już niemiecka i brytyjska prasa. "Telegraph" pisze, że mężczyzna, którego portret pamięciowy opublikowała niemiecka policja, posługuje się językiem angielskim .

Jak wygląda prawdopodobny zamachowiec?

Zamachowiec ma być niskim, ok. 40-letnim blondynem. Na głowie miał czapkę i okulary. Taki rysopis podali świadkowie, którzy widzieli mężczyznę uciekającego ze sklepu Ikei w Dreźnie przed wybuchem - pisze "Telegraph". Policja nie wyklucza na tym etapie śledztwa żadnego motywu. Śledczy sprawdzają, czy motywem ataków może być niechlubna przeszłość założyciela Ikei, Ingvara Kamprada. Szwedzka telewizja ujawniła, że twórca meblowej potęgi w młodości należał do pronazistowskiej szwedzkiej partii. Po tym programie Kamprad przepraszał za "błędy przeszłości" i podkreślał, że "gorzko żałuje" tego rozdziału swojego życia.

Cztery bomby w czterech krajach

Ofiarą ataków "Ikea bombera" padły już sklepy we francuskim mieście Lille, holenderskim Eindhoven i belgijskim Gent. Ładunki wybuchowe - o małej sile rażenia - spowodowały niewielkie zniszczenia w sklepach. Ostatnia bomba wybuchła w ubiegły piątek w sklepie szwedzkiej sieci w niemieckim Dreźnie. Zamachowiec zdetonował ładunek za pomocą telefonu komórkowego. Dwie osoby zostały ranne. Nikt nie przyznał się do ataków, nie było przypadków szantażu ani ostrzeżeń - relacjonuje "Telegraph", cytując drezdeńskiego prokuratora Lorenza Hase. Według niego niemieccy śledczy chcą porównać wyniki śledztw z Francji, Belgii i Holandii, by przekonać się, czy za atakami stoi jeden człowiek, czy zorganizowana grupa.

Polacy też atakowali Ikeę

Ikea to potentat na rynku meblowym i urządzania wnętrz. Sieć ma 283 sklepy w 26 krajach, rocznie jej sklepy odwiedza ok. 626 mln. ludzi. Wypadki z Niemiec, Belgii, Holandii i Francji to nie pierwsze ataki na szwedzkiego giganta - podkreśla "Telegraph" i przypomina m.in. historię z 2004 r., kiedy dwóch Polaków zostało skazanych za podłożenie bomby w sklepie w Holandii i próbę wymuszenia 220 tys. funtów.

Po 40 latach ujawniono słynne Pentagon Papers [ZOBACZ ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM