Egipska armia bada na Facebooku popularność kandydatów na prezydenta

Rządząca Egiptem Narodowa Rada Wojskowa zamieściła na Facebooku sondaż, który ma określić popularność prawie 20 kandydatów na prezydenta. To element przygotowań do pierwszych wyborów prezydenckich po obaleniu reżimu Hosniego Mubaraka.

W sondażu głosy oddało już ponad 100 tys. Egipcjan. Najwięcej głosów spośród 18 kandydatów - 35 proc. - zdobył reformator i pokojowy noblista Mohammed ElBaradei. Za nim uplasował się prominentny islamski uczony Selim al-Awa. W wyścigu po prezydenturę startują także przedstawiciele reżimu Mubaraka - były szef MSW Ahmed Shafiq jest na trzecim miejscu, a b. szef wywiadu Omar Sulejman na piątym. Czwarte miejsce zdobył b. sekretarz Ligi Arabskiej Amr Moussa. Pozostali kandydaci, w tym jedyna kobieta Bothaina Kamel, nie zdobyli wielu głosów.

Organizatorzy wiedzą, że sondaż nie jest reprezentatywny - według przeprowadzonego w 2009 r. badania tylko 22 proc. Egipcjan ma dostęp do internetu. Wojsko uważa jednak, że to dobry sposób na wytypowanie faworytów przed wrześniowymi wyborami. Według ekspertów armia stara się wykorzystać potencjał portali społecznościowych, które pomogły w obaleniu Mubaraka. - Być może myślą też o poparciu jednego z kandydatów i chcą się zorientować jakie może mieć poparcie. Jeśli ludzie są podzieleni być może mogą wytypować własnego człowieka - twierdzi politolog Emad Gad.

Mahmoud el-Hetta, jeden z liderów antyrządowych protestów, przyznaje, że motywy działań wojskowych są niejasne, ale pochwalił zamieszczenie sondażu na Facebooku. - Chcą zapewnić ludzi, że przekażą władzę wybranemu na prezydenta cywilowi. Ale chcą też znać opinie młodych - mówi.

Katastrofa tupolewa w Rosji. Kilkadziesiąt ofiar. "Straszny widok"

DOSTĘP PREMIUM