Raport Millera. Córka Wassermanna: Oczekuję słowa ?przepraszam" od polityków

- Oczekuję, że politycy, którzy mówili, że Lech Kaczyński wywierał naciski, by lądować, a pijany generał zmusił do tego pilotów, będą teraz mieli odwagę powiedzieć Marcie Kaczyńskiej, Jarosławowi Kaczyńskiemu, Ewie Błasik "przepraszam" - mówi w rozmowie z "Wprost" córka posła PiS Zbigniewa Wassermanna, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

Od mediów oczekuje, że rozliczą polityków, którzy wypowiadali takie oceny. Małgorzaty Wassermann nie przekonał raport komisji Millera. - Bardzo mało badań zostało przeprowadzonych bezpośrednio przez polskich ekspertów - mówi i jako przykład podaje badania pirotechniczne czy badania na zawartość alkoholu we krwi generała Błasika . Rosjanom zaś nie ufa, ponieważ "mamy kilka przykładów złapania Rosjan na podawaniu nieprawdziwych danych - argumentuje.

"Na spotkaniu z rodzinami podkreślano winę Rosjan"

Szkoda, że dziennikarzy nie było na zamkniętym spotkaniu członków komisji Millera z rodzinami, mówi pytana o ocenę ostatecznej konkluzji raportu, że przyczyną tragedii była polska bylejakość. Prezentacja dla mediów - jak twierdzi - znacznie różniła się od tej dla rodzin. - W rozmowie z nami podkreślana była wina rosyjska. Od przygotowania lotniska po pracę kontrolerów, którzy podawali nieprawidłowe dane. Przecież Rosjanie odesłali swoje samoloty, więc dla naszego też powinni byli zamknąć lotnisko. Jeden z członków komisji w pewnym momencie powiedział, że to nie była wina naszego pilota, że po to miał wieżę, żeby korygowała jego lot - mówi dla "Wprost" Małgorzata Wassermann.

RAPORT MILLERA: WIDEO. Dlaczego doszło do katastrofy w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku?

Więcej w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost".

DOSTĘP PREMIUM