"Tylko trzech polityków umiało zagospodarować gniew ludu. Kaczyński, Wałęsa i Lepper"

- W ostatnich latach było trzech polityków, którzy umieli zagospodarować gniew ludu. Lech Wałęsa, Jarosław Kaczyński i Andrzej Lepper. Lepper był w tym autentyczny - mówił w TVN24 Cezary Michalski z "Krytyki Politycznej". - Miał charyzmę, umiał pociągnąć za sobą ludzi. Później stał się politykiem z salonów, z którymi wcześniej walczył - dodaje doradca polityczny Eryk Mistewicz.

Andrzej Lepper nie żyje>>

- Umiał pociągnąć za sobą ludzi, miał charyzmę, umiał się uczyć. Był prawdziwy. To demokracja oddolna wyniosła go do władzy. Pamiętamy jego słynne powiedzenie: Wersalu tutaj już nie będzie... Jednak trybun ludowy Andrzej Lepper stał się politykiem z salonów. Takim, przeciw którym sam się opowiadał - mówi Eryk Mistewicz.

Jak podkreśla, w pewnym momencie dla wielu wyborców Lepper przestał być autentyczny. - Doszedł do władzy z hasłami ''oni już byli''. I poległ od własnej broni. Miał udział we władzy, więc on też "już był". I nie miał pomysłu co dalej - dodaje.

''Gniew ludzi przejął inny polityk''

- Nie mógł już wrócić na scenę polityczną, gdyż gniew ludzi, którzy czują się wykluczeni, odsunięci przez transformację zagospodarował dużo skuteczniejszy populista, czyli Jarosław Kaczyński. Prezes PiS odebrał sporą cześć elektoratu Lepperowi - dodaje Cezary Michalski, publicysta "Krytyki Politycznej" i "Newsweeka".

- W ostatnich latach było trzech polityków, którzy umieli zagospodarować gniew ludu. To był Lech Wałęsa, Andrzej Lepper i Jarosław Kaczyński. Wałęsę populizm wyniósł do władzy, jednak jak został prezydentem odciął się od tamtego elektoratu. Z kolei Jarosław Kaczyński jest sztuczny w swoim populizmie - jest inteligentem, który zaczął udawać populistę. Dziś mówi rzeczy, których 10-15 lat temu by się wstydził. Natomiast Lepper był autentyczny. Był częścią tego co reprezentował. Wywodził się z pegeerowaskiego środowiska, które zostało zniszczone przez transformację - podkreśla Michalski.

"Z populizmem trzeba walczyć, ale robiliśmy to z pogardą"

Nie możemy się obrażać o to, że Lepper był popularny, czy o to, że ludzie idą za populistami - podkreśla Michalski. - Popularność populistów to taki termometr, który pokazuje jak duża część społeczeństwa czuje się mocno niereprezentowana. W Polsce wybrano model transformacji, który generował naprawdę poważne koszta społeczne. Czechy czy Słowacja, które też przechodziły transformację, miały kilkuprocentowe bezrobocie, a my miewaliśmy nawet kilkunastoprocentowe. To były koszty społeczne, których termometrem był Lepper - mówi Cezary Michalski.

- Z populizmem należy walczyć politycznie. Natomiast u nas ta walka była połączona z pogardą, ze strachem przed Lepperem. I przekraczała pewną granicę brutalności, traktowania go niepoważnie. Pamiętajmy jak np. powiedział o lądowaniu talibów w Klewkach. Miał prawdopodobnie przecieki od kogoś ze służb. Klewki są pomiędzy Szymanami, gdzie lądowały samoloty CIA, a szkołą wywiadu, gdzie jak twierdzi UE, talibów podtapiano. Wtedy strasznie się z niego nabijaliśmy, został wyśmiany. A w 2010 roku Skolimowski dostał nagrodę w Wenecji za film o talibie biegającym wokół Klewek - mówi Michalski.

Andrzej Lepper nie żyje. Kariera na zdjęciach>>

DOSTĘP PREMIUM