Sobecka, Polaczek... - oni spadli na listach. Czym mogli się narazić? [INFOGRAFIKA]

Ryszard Bender, Jan Dziedziczak, Jan Szyszko... Ci i inni prominentni politycy PiS, którzy w poprzednich wyborach startowali z wysokich miejsc na listach, w tym roku muszą zadowolić się słabszymi pozycjami. Dotyczy to zwłaszcza grupy faworytów ojca Rydzyka - większość z nich została zepchnięta na gorsze pozycje. Do zgrzytów w walce o miejsca doszło też w innych partiach.

Zdegradowani na listach - słusznie? Komentuj na Facebooku

Wciąż czekamy na oficjalną publikację list PiS na stronie partii. Najważniejsze ustalenia są już jednak znane, a na listach PiS w porównaniu do 2007 roku widać jedną zasadniczą zmianę: przybyła nowa, duża frakcja - "smoleńska", a wpływy traci wcześniej jedna z najsilniejszych w PiS-ie - frakcja "toruńska". Widać też siłę funkcjonariuszy CBA i starej gwardii prezesa - Zakonu PC, a także próby ratowania frakcji prezydenckiej, której kandydaci - zwłaszcza na Pomorzu - dostaną się do Sejmu.

Rydzykowcy lecą w dół

Na listach PiS w ogóle nie znajdzie się jeden z głównych sojuszników ojca Rydzyka w parlamencie - senator Ryszard Bender . - Nie chcę wdawać się w szczegóły. To jest decyzja partii. Rzeczywiście pan prof. Bender nie będzie kandydatem z tego okręgu, gdzie miał być kandydatem. A co do przyczyn nie będę się w tej chwili wypowiadał - potwierdził pod koniec sierpnia Jarosław Kaczyński.

Pretekstem do wyrzucenia Bendera z list była jego obecność na marcowym zjeździe polonijnej organizacji USOPAŁ, na którym - jak relacjonowali dziennikarze - wysłuchano antysemickiej przemowy Kazimierza Świtonia, obrażającego również prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Pretekst ten był jednak bardzo na rękę prezesowi PiS, który z zależnego od Radia Maryja próbuje zmienić się w dyktującego warunki. I - jak widać - udaje mu się, bo ojciec Rydzyk musiał przełknąć listową degradację innych swoich ulubieńców.

Inną mocno powiązaną z Rydzykiem osobą, która spadła na listach PiS, jest Anna Sobecka - jedna z twarzy Radia Maryja. Choć w poprzednich wyborach kandydowała z trzeciego miejsca, tym razem spadła na szóste, które nie gwarantuje jej mandatu. Listę otwiera Jan Krzysztof Ardanowski - mało znany radny sejmiku kujawsko-pomorskiego. - Widocznie niektórym odpowiada tylko bywanie w mediach, ja natomiast ciężko pracuję i moją pracę widać - mówiła "Gazecie Wyborczej" rozczarowana Sobecka .

Na podwarszawskiej liście do Sejmu dość nisko znalazł się też wspierany przez Rydzyka były PiS-owski minister Jan Szyszko, częsty gość Radia Maryja. Choć nie tak nisko, jak jeszcze tydzień temu donoszono z kuluarów: na czwartym, nie szóstym miejscu. Wyprzedziła go m.in. Magdalena Merta, która zasłynęła jako wdowa po zmarłym w katastrofie smoleńskiej wiceministrze kultury i z poparcia zespołu Macierewicza. Nad Szyszką znaleźli się też Ludwik Dorn i Mariusz Błaszczak - b. minister musiał więc spaść, by zrobić im miejsce. Zepchnięcie go pod Mertę pokazuje jednak, kto bardziej liczy się dla władz partii.

Nieciekawie przedstawia się sytuacja innego protegowanego o. Rydzyka - Zbigniewa Kozaka . Piąte miejsce na nieprzychylnym PiS-owi Pomorzu (lista słupska) źle wróży jego poselskiej karierze. Mógłby znaleźć się wyżej, gdyby na drugie miejsce - pod otwierającą listę Jolantę Szczypińską - nie wskoczył zasłużony dla PiS jako szef Solidarności Janusz Śniadek.

Po raz kolejny do Sejmu próbuje się dostać Urszula Krupa , jedna z ulubienic o. Rydzyka, której wywalczył on w 2009 miejsce na liście PiS do PE. Choć znalazła się na trzecim miejscu, ma szanse na mandat - w poprzednich wyborach PiS przepchnęło do Sejmu w tym okręgu aż cztery osoby.

Zesłani i zepchnięci przez spadochroniarzy

Szczęścia nie ma też Krystyna Grabicka z Sieradza, która przed kampanią ciężko naraziła się mieszkańcom miasta załatwiając postawienie pod zabytkową kolegiatą kiczowatego pomnika smoleńskiego. Mimo tego spadła na liście na miejsce czwarte - mogła być wyżej, gdyby nie spadochroniarze przywiezieni z innych okręgów, m.in. niepopularny u siebie Grzegorz Schreiber z Bydgoszczy czy Marcin Mastalarek z Łodzi.

Z kandydowania w ogóle zrezygnowała szefowa PiS w Gdyni Katarzyna Stanulewicz . - Zaproponowano mi najpierw start z 25 miejsca (lista obejmuje 28 nazwisk), potem z 16, ale odmówiłam. Liczyłam na miejsce w pierwszej dziesiątce, powiedzmy 7-8. W partii, oczywiście, zostaję, nie obrażam się. Teraz pomagam w zbieraniu podpisów pod listą - wyjaśniała.

Jeszcze dalej poszedł szef struktur PiS na Dolnym Śląsku Krzysztof Lewandowski , który wraz z kilkunastoma działaczami ze Świdnicy wystąpił z PiS i przeszedł do partii Marka Jurka. - Było coraz mniej miejsca dla nas w partii. Od dłuższego czasu trwał proces ignorowania struktur w terenie przez Warszawę. Listę goryczy przelały listy wyborcze, zmienione w stosunku do tych, które wyszły z okręgu - tłumaczył. Akurat na wałbrzyskiej liście PiS dominują polityce z regionu. Otwiera ją Bogdan Święczkowski, b. szef ABW, pochodzący z Sosnowca, wcześniej startujący z tego samego okręgu, potem - Anna Zalewska, również posłanka z Wałbrzycha. Podobnie jest na innych listach dolnośląskich.

W ślady Lewandowskiego poszedł poseł PiS Jan Religa z Opolszczyzny: odszedł z partii po tym, jak ta odmówiła mu miejsca na liście i zaproponowała startu do Senatu. Religa wystartuje z list PJN.

Listę w okręgu gdyńsko-słupskim otwiera posłanka PiS Jolanta Szczypińska, kolejne miejsca zajmują b. przewodniczący "Solidarności" Janusz Śniadek, senator PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk, posłowie PiS Jarosław Sellin i Zbigniew Kozak

O mandat ciężko walczyć będzie musiał Jan Dziedziczak , jeszcze niedawno młoda gwiazda PiS i wierny żołnierz prezesa. Rodowity warszawiak został on zesłany do okręgu kaliskiego, gdzie wystartuje z miejsca trzeciego. Bardziej niż Dziedziczaka kierownictwo partii ceni Mariana Waśko, literaturoznawcę a Krakowa i nieznanego kaliskiego posła Adama Rogackiego. "Niestety na swoim przypadku dość boleśnie Janek doświadcza różnicy między lojalnością własną, a lojalnością swojego pryncypała. Jeśli ten ostatni przyjął koncepcję, że kampania i przyszły klub ma być kształtowane przez byłych żołnierzy z CBA i rodziny smoleńskie, to zwyczajnie tak będzie. Taki ma być przekaz i już. I posunięta do najdalszych granic lojalność młodego posła nie ma tu znaczenia" - pisze Jan Filip Libicki .

Synowie marnotrawni z Polski Plus: załapią się, ale...

Tuż za Dziedziczakiem znalazł się na liście inny poseł - Andrzej Dera , dla którego jednak Kalisz to macierzysty okręg. Ma on zatem większe szanse na mandat.

Zesłany do sąsiedniego okręgu został też Jerzy Polaczek - wystartuje z dwójką w Gliwicach zamiast z jedynką albo nawet z niższego miejsca w swoim macierzystym okręgu katowickim. Znajdzie się za Piotrem Pyzikiem, który pracę w śląskim sejmiku łączy z... pełnym etatem w biurze PiS w Warszawie. Żeby było ciekawiej, Wojciech Szarama - dotąd startujący z Gliwic - został przesunięty do Katowic, gdzie otworzy listę PiS. "Czy PiS na własne życzenie chce przegrać wybory na Śląsku? Dlaczego sensowne otwarcie na nowych fachowców i ekspertów oznacza wypychanie tych, którzy nie szukali taniego poklasku, ale budowali systematycznie swoją pozycję w regionie i mediach?" - pyta Wpolityce.pl.

Przesunięcie Polaczka nie powinno jednak pozbawić go mandatu, jest też efektem nie tyle konkurencji na listach, co jego przygody z Polską Plus. Z tego samego powodu prztyczka dostał też od PiS- Kazimierz Michał Ujazdowski , który wystartuje w swoim macierzystym Wrocławiu nie z pierwszego, a z drugiego miejsca - poprzedzany przez mniej zasłużonego i młodszego Dawida Jackiewicza.

Murowany mandat ma były "trzeci bliźniak" Ludwik Dorn - na liście w podwarszawskim okręgu wyprzedza go jednak może merytorycznie słabszy, ale propagandowa bardziej zdeterminowany Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS.

Szczególny przypadek to Nelli Rokita, której PiS pozbył się wyjątkowo umiejętnie: wybrał ją na swoją kandydatkę do Senatu w jednym z okręgów podwarszawskich, gdzie nie ma szans nie tylko z kandydatem Platformy, ale choćby i z popularnym Grzegorzem Kostrzewą-Zorbasem startującym z list OdS. O ile więc w poprzednich wyborach metodą na pozbycie się słabych bądź niewygodnych działaczy było spychanie ich na gorsze miejsca na listach, o tyle teraz wystarczy wystawić ich do Senatu. W okręgach jednomandatowych i przy silnej konkurencji nie mają szans.

Inne partie: brat Olejniczaka spada o... 24 miejsca

W innych partiach też nie obyło się bez przetasowań, choć mniej spektakularnych i ciekawych poza regionami. Ze szczecińskiej listy Platformy usunięto młodego posła Michała Marcinkiewicza , który przez falstart swojej kampanii ograniczył środki na materiały wyborcze dla kolegów. To oficjalny powód - w kuluarach spekuluje się natomiast, że z nierozgarniętego posła łatwo wykorzystał szef szczecińskich struktur Stanisław Gawłowski. Marcinkiewicz to protegowany Sławomira Nitrasa. Europoseł na pewno nie zapomni Gawłowskiemu tego ruchu - już pokazał, że usunięcie młodego posła uważa za atak na siebie: ustawił jego zdjęcie jako profilowe na swoim Facebooku.

Jednym z najbardziej absurdalnych decyzji personalnych jest pozbycie się przez SLD cenionego posła Witolda Gintowt-Dziewałtowskiego - zajmującego wysokie pozycje w rankingach najlepiej pracujących posłów, lidera głosowań swojego klubu. Tuż przed kampanią poseł ten - startujący w Elblągu - pokłócił się z Tadeuszem Iwińskim o umieszczenie na listach działaczy starej gwardii. Po sprzeciwie Gintowt-Dziewałtowskiego partia zaproponowała mu start do Senatu - co w regionie, w którym wygrywa PO, oznaczałoby załamanie jego kariery. Poseł porozumiał się z Platformą, wystąpił z SLD i wystartuje do Senatu z poparciem PO, co zwiększa jego szanse na mandat.

Jedną z bardziej spektakularnych degradacji w SLD jest zepchnięcie z sieradzkiej jedynki na miejsce... ostatnie, 24. Cezarego Olejniczaka . To brat b. szefa Sojuszu Wojciecha Olejniczaka, który - choć "zesłany" do Brukseli - wciąż uważany jest za alternatywę w stosunku to Grzegorza Napieralskiego. - Ostatni będą pierwszymi - komentuje na swoim profilu na FB europoseł. Niewykluczone, że w tym przypadku ma rację.

Z ostatniego miejsca na liście PO wystartuje w tym samym okręgu Artur Dunin - poseł, który i w 2007 roku uzyskał mandat startując jako ostatni na liśćie.

Zaciągnął przestraszone córki przed kamery - kampania szefa SLD [ZDJĘCIA]

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM