Wybory 2011. Kobiety na listach są, ale na miejscach niebiorących [ANALIZA]

Partie wywiązały się z obowiązku, jaki nakłada na nie nowy kodeks wyborczy. W wyborach wystartuje dwa razy więcej kobiet niż w2007r., ale większość jest na miejscach niebiorących - to wyniki analizy Instytutu Spraw Publicznych, którą przeczytamy w dzisiejszej ?Gazecie Wyborczej?.

Na każdej liście wyborczej kobiety miały zająć przynajmniej 35 proc. miejsc. Jak policzył ISP, wśród kandydatów do Sejmu jest 43 proc. To prawie dwa razy więcej niż w ostatnich wyborach. W 2007 r. do Sejmu startowało 1428 kobiet, co stanowiło 23 proc. kandydatów. Teraz PKW zarejestrowała 2983 kandydatki. - Obawy związane z wypełnieniem 35-procentowej kwoty się nie potwierdziły. Kobiety chcą brać udział w polityce - mówi Małgorzata Druciarek z ISP, autorka analizy.

Najwięcej kobiet jest na listach Polskiej Partii Pracy -48,4 proc. Ruch Palikota ma 44 proc. kandydatek. Spośród partii, które są w Sejmie, najwięcej kandydatek wystawiło SLD (44 proc.), a najmniej PiS (niecałe 40 proc.).

Gorzej jest z kobietami na jedynkach

Najwięcej otwiera listy PO, ale to i tak tylko 14 z 41 okręgów. Jedynki PO to: Elżbieta Radziszewska (pełnomocnik rządu ds. równego traktowania), Julia Pitera, Ewa Kopacz (minister zdrowia), Barbara Kudrycka (minister nauki i szkolnictwa wyższego), Katarzyna Szumilas, Joanna Kluzik-Rostkowska, Beata Bublewicz i Izabela Mrzygłocka.

PiS zagwarantował kobietom 10 jedynek. Startują m.in.: Elżbieta Kruk (b. przewodnicząca KRRiT) -Lublin, Krystyna Pawłowicz (członkini Trybunału Stanu) -Siedlce, Beata Szydło (wiceprezes PiS) -Chrzanów. Najmniej - po sześć jedynek - kobiety dostały na listach PSL i SLD. Kandydatki na pierwszych miejscach w SLD to m.in.: Katarzyna Piekarska, Stanisława Prządka, Anna Bańkowska i Iwona Piątek (z Partii Kobiet).

PO jest jedyną spośród partii obecnych w parlamencie, która we wszystkich okręgach wystawiła kobietę w pierwszej trójce. SLD dał kobietom pozycje w pierwszej trójce w 40 na 41 okręgów. Ale w okręgu pilskim, gdzie w ostatnich wyborach partia uzyskała 20 proc. (drugi najlepszy wynik w kraju), pierwsza kobieta jest dopiero na piątym miejscu.

Zdaniem prof. Magdaleny Środy kwota 35 proc. miejsc na listach to za mało. -A bez suwaka (naprzemienne umieszczanie kobiet i mężczyzn na listach) można kobietami na listach pogrywać: wstawić te silne, samodzielne i mniej posłuszne na miejsca niebiorące albo powstawiać aniołki, czyli takie, które nic nie umieją, tylko ładnie wyglądają - mówi.

">Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM