Wybory 2011. Aniołek Kaczyńskiego: Nie przeszkadza mi bycie moherem

- Największym dowodem na to, że szkoła (o. Rydzyka) uczy samodzielnego myślenia i weryfikowania informacji, jest moja obecność w Prawie i Sprawiedliwości - mówi w wywiadzie dla płockiej ?Gazety Wyborczej? Ilona Klejnowska, która pojawiła się na plakatach wyborczych z innymi młodymi kandydatkami PiS do Sejmu.

24-letnia Ilona Klejnowska kandyduje do Sejmu z płocko-ciechanowskiej listy PiS. W tegorocznej kampanii wyborczej jest bardzo widoczna m.in. towarzysząc prezesowi PiS w podróżach i prowadząc kongresy wyborcze swojej partii. - Polityka to pasja. To chęć zmieniania rzeczywistości. (...) Wiem, że Polki są odważne, niezależne i mają własne zdanie. Dziś, my, młode kobiety w PiS, chcemy je przekonać, że warto iść na wybory, że trzeba głosować. Nasze głosy to więcej żłobków, przedszkoli, bezpieczniejsze ulice - przekonuje Klejnowska.

Młoda kandydatka PiS studiowała w Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, należącej do imperium o. Rydzyka. Jak przekona pani takich niedowiarków, że szkoła o. Rydzyka uczy dziennikarskiego obiektywizmu? - pyta dziennikarz. - Największym dowodem na to, że szkoła ta uczy samodzielnego myślenia i weryfikowania informacji, jest moja obecność w Prawie i Sprawiedliwości - przekonuje podkreślając, że w 2007 r. - w przeciwieństwie do większości swoich rówieśników - pozostała wierna PiS. - Ja nie dam się zaszufladkować; studenci WSKSiM to ludzie, którzy mają swoje poglądy i mają swoje pasje. Nie przeszkadza mi bycie moherem - dodaje.

"Prezes jest sobą, jest taki jak zawsze"

Iwona Klejnowska przekonuje, że Jarosław Kaczyński nie zmienił się na czas kampanii wyborczej. - Prezes się nie zmienia, jest sobą, jest taki jak zawsze. Od pięciu lat współpracuję z PiS i nigdy nie widziałam udawania i nieszczerości ze strony Kaczyńskiego - zapewnia kandydatka.

Klejnowska jest szósta na liście PiS, co nie daje jej wielkich szans na mandat poselski. - Tak jak w teatrze: nie ma małych ról, są tylko mali aktorzy. W polityce nie ma złych miejsc na liście wyborczej, tylko kandydaci mogą nie chcieć pracować - mówi.

Więcej w dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej Płock"

DOSTĘP PREMIUM