Paprykowa kampania Kaczyńskiego. "Chcę być premierem-da-się"

Kolejna odsłona kampanii Jarosława Kaczyńskiego przebiega pod znakiem jedzenia, a konkretniej papryki i jej plantatora Stanisława Kowalczyka. Prezes PiS przed jego domem obiecywał, że będzie premierem, który będzie mówił, że "da się zrobić".

Jarosław Kaczyński prowadzi kampanię odwiedzając piekarzy i rolników. Jak deklaruje, chce poznać ich bolączki i pomóc im rozwiązać ich problemy. Dlatego konferencję prasową zorganizował przed domem znanego już Stanisława "Paprykarza" Kowalczyka.

- 10 lat temu Unia Wolności wyruszyła w klimatyzowanych autobusach, żeby zobaczyć jak Polska wygląda, dziś powtarza to premier Donald Tusk. Rządzący po raz kolejny słyszą pytanie, które miał odwagę zadać pan Stanisław Kowalczyk, który zapytał: Jak żyć? - mówił Kaczyński przed domem plantatora papryki, który stał się już jedną z twarzy kampanii Jarosława Kaczyńskiego.

"Ta folia to dowód, że się da"

Kaczyński zwrócił uwagę, że w rejonie Woli Wrzeszczowskie po wichurze potrzebna była folia, ale "premier Donald-nic-nie-mogę-Tusk nie potrafił nawet tego załatwić". - Tymczasem wójt Nic-nie-mogę... Wszystko-mogę - przepraszam, tutaj się po prostu pomyliłem... Wójt Wszystko-Mogę Daniel Obajtek wszystko załatwił natychmiast 600 kg folii to jest dowód na to, że można - powiedział Kaczyński.

Wójt Obajtek skutecznie załatwił folię a następnie ofiarował ją poszkodowanym plantatorom. Powiedział też z dumą, że właśnie takich ludzi jak wójt Obajtek Polska dziś potrzebuje. Za folię podziękował publicznie Stanisław Kowalczyk.

Do stołu z paprykarzem

Wcześniej Jarosław Kaczyński zasiadł do stołu z plantatorem papryki, próbował jego wyrobów i słuchał skarg rolników. - Miałem zapytać tutaj pańskiego otoczenia jaką kuchnię kulinarną pan preferuje, ale ja wiem. Ten paprykarz to była moja sugestia - powiedział zaraz po przywitaniu Jarosława Kaczyńskeigo w swoim domu Kowalczyk. - To bardzo lubię - odparł zadowolony Kaczyński i poprosił o chleb.

- To nie jest zwyczajny chlebek, ja po niego dla Pana do Radomia - zachwalał, zadowolony z pochwały. - Takie się produkty w Polsce robi. Mamy całą gamę takich produktów - mówił. Dom plantatora papryki, przed którym odbyła się konferencja prasowa - jest bardzo ładny. Nie wygląda na dom człowieka, który musi pytać premiera: ''Jak żyć...''.

"Przeszkadzamy Holendrom czy Hiszpanom"

Spotkanie przy stole na polską papryką miało dać pretekst do rozmów o stanie rolnictwa.

- Ale mamy tu też takie bolączki - zwrócił się do prezesa PiS brat pana Stanisława. - Co zrobimy z tytoniem, z burakami, co z chmielem... ? - pytał. - Przeszkadzamy z naszymi warzywami tym Holendrom czy Hiszpanom, tak jak było z tą bakterią ogórkową - żalił się.

Do Krakowa z papryką w ręku

Producent papryki zasłynął nie tylko pytaniem, które postawił premierowi, ale i niespodziewanym pojawieniem się na krakowskiej konwencji PiS. Do Krakowa przyjechał spod Radomia, z papryką w ręku. - Odznacza się profesorów, artystów, a w życiu nie usłyszałem, by ktoś chłopa odznaczył, a żywność to fundament - żalił się.

Autobus Tuska. Co kryje się w jego wnętrzu? [ZDJĘCIA]>>

Czy Jarosław Kaczyński będzie "Premierem-Da-Się"?

DOSTĘP PREMIUM