Komentujemy program SLD. "Zbiór pobożnych życzeń. Nie mają wizji"

- W programie SLD nie ma porywającej wizji kraju. Jest zbiór pobożnych życzeń - twierdzi w rozmowie z TOKFM.pl prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny. Skąd wziąć na nie pieniądze? Odpowiedzi nie ma. - Jest też kilka niespójności np. kwestia przywilejów - komentuje politolog dr Rafał Chwedoruk.

CZYTAJ: jak wygląda Polska w programie SLD?

- SLD ma podwójny problem i do tej pory nie wie jak się usytuować na scenie politycznej. Z jednej strony Janusz Palikot zabrał im sporo wątków lewicowych, z drugiej zaś Prawo i Sprawiedliwość zabiera im wątki pozwalające pochylać się nad biednymi. Sojusz nie może więc zabłysnąć niczym oryginalnym - uważa psycholog społeczny Janusz Czapiński, autor "Diagnozy społecznej".

Zdaniem profesora właśnie te działania Ruchu Palikota i PiS-u powodują, że SLD zachowuje się chaotycznie, a w swoim programie wyborczym: - Listują litanię pobożnych życzeń. I pod nią każdy może się podpisać, np. wszyscy się zgodzą, że trzeba odbudować kształcenie zawodowe - a to właśnie proponuje Sojusz. Bardziej niż takie propozycje, potrzebna jest tej partii jednak odpowiedź na pytanie, jaką Polskę chcemy - czy taką, w której montuje się na taśmach cudze pomysły, czy taką, w której gospodarka jest innowacyjna. Takiej jednoznaczności brakuje w programie SLD - twierdzi psycholog społeczny.

Niespójny projekt, brak kadr

Według Czapińskiego z propozycji Sojuszu nie wyłania się wyraźnie zarysowana wizja kraju na rok 2020 lub 2030 - Inne partie taką wizję przedstawiają, no może oprócz Platformy Obywatelskiej, która zakłada, że wszyscy Polacy wiedzą, jaką PO ma wizję, ponieważ... przeczytali projekt Michała Boniego - podkreśla psycholog.

- Jest jeszcze jeden problem z SLD - problem kadrowy - uważa profesor. - Szef tego ugrupowania zdaje się myśleć, że pozjadał wszelkie rozumy i kosi po drodze wszystkie swoje polityczne marki - albo zmuszając je do emigracji, a tak zrobił z Arłukowiczem, albo spychając je na margines, jak zrobił z Kaliszem. Napieralski zapomina, że to nie są wybory prezydenckie i to nie jest glosowanie na lidera. Tu glosuje się na potencjalnych posłów z danego ugrupowania - przypomina.

Wyborcy nie przeczytają programu; zapytają o kierunek SLD

- Dzisiaj potencjalni zwolennicy SLD nie wertują dwustustronicowego programu, lecz zachodzą w głowę, jak wiele z historii Sojuszu zostało do dzisiaj - uważa prof. Czapiński. - Pytają, czy to jest SLD Kwaśniewskiego, SLD Millera, czy też może jakieś efemeryczne, nowe SLD. Takie wątpliwości oczywiście powodują później konfuzję przy wyborach - dodaje. - Wielu wyborców w końcu nie widzi związku między SLD, na które kiedyś głosowali, a tym dzisiejszym i zastanawia się, jakie kluczowe wyzwania stoją przed tą partią.

Autor "Diagnozy społecznej" krytykuje również pomysły licznych wydatków państwa, które proponuje Sojusz. - Nie jest wyzwaniem apelowanie o zwiększenie finansowania różnych sfer życia - każda partia może takie życzenia zamieścić. Wyzwaniem jest przedstawienie naprawdę porywającej wizji kraju. Takim też wyzwaniem mogłaby być reorientacja polskiej gospodarki na nowoczesność i innowacyjność. I to może zachęcić ludzi do głosowania na SLD, nie rozdawanie jabłek - podsumował psycholog społeczny.

Skąd wziąć pieniądze?

Politolog Rafał Chwedoruk podkreśla, że program SLD jest jednym z lepszych. - Przeczytałem wszystkie programy partii startujących w tych wyborach. Tylko trzy partie potraktowały wyborców poważnie: PiS, SLD, no i jeszcze PO - mówi.

- SLD twierdzi, że można inaczej dzielić pieniądze z budżetu. Jest informacja na co powinno się wydać więcej. I rzeczywiście, brakuje informacji, skąd oszczędności - mówi Chwedoruk. Choć jak podkreśla, programy powinniśmy traktować jako zbiór wartości, co jest dla partii najważniejsze.

- Możliwe, że obietnice SLD mogłyby zostać spełnione, gdyby zlikwidowano OFE. To lewica powinno być pierwszym promotorem odejścia od OFE. Kolejna rzecz to kwestia euro. SLD, jak wiele partii socjaldemokratycznych, myśli o jakiejś formie państwa opiekuńczego. Tymczasem wyraźnie widać w programie akceptację wprowadzenia euro, co będzie poprzedzone cięciami i wyrzeczeniami - mówi politolog.

Chwedoruk zwraca też uwagę na niespójności. - Niespójnością jest niepasujeąca do ducha programu retoryka przywilejów. Partie socjaldemokratyczne zawsze dbały o to, by świadczenia instytucji publicznych były jednakowe dla wszystkich. To neoliberałowie mówią, że powinniśmy pomagać tylko najbiedniejszych. Praktyka pokazuje, że to jest nieskuteczne. Dowodem są państwa skandynawskie. Tak jak jest becikowe to dla wszystkich - mówi Chwedoruk.

'Mrówcza' praca posłów. Nie wiedzą nad czym głosują [WIDEO]>>

DOSTĘP PREMIUM