Kaczyński: Pan jest z redakcji polskiej czy niemieckiej?

- Panie redaktorze, ja jestem zmuszony zapytać pana z jakiej pan jest redakcji: polskiej czy niemieckiej? - to pytanie Jarosława Kaczyńskiego do dziennikarza TVN, który zapytał o rzekome ciemne siły stojące za wyborem Angeli Merkel na kanclerza Niemiec.

- Panie prezesie, czy Angela Merkel jest tak nieprzyjaznym Polsce politykiem, że zasługuje, by mówić o niej "wiem, ale nie powiem"? Zwłaszcza biorąc pod uwagę jak pomagała Polsce przy konstruowaniu poprzedniego (unijnego - red.) budżetu. A przed nami konstruowanie kolejnego budżetu... - pytał Jakub Sobieniowski.

"Dobrze być polskim dziennikarzem"

Dziennikarz w odpowiedzi doczekał się od Jarosława Kaczyńskiego ostrego pytania o "opcję niemiecką". Kaczyński nie wyjaśnił o co chodzi z zarzutami wobec niemieckiej kanclerz - Ja już panu odpowiedziałem. Dziękuję bardzo - uciął. Jego słowom towarzyszyły oklaski zwolenników.

 

Po chwili Jarosław Kaczyński wrócił do tej sprawy - Zdumiewa mnie ta dbałość, która jest całkowicie asymetryczna. Zapewniam pana, że gdyby pani Merkel zechciałaby w jakiejś swojej książce coś napisać o mnie, to niemieccy dziennikarze by o to nie pytali. Dobrze być polskim dziennikarzem. Polskim dziennikarzem, panie redaktorze - mówił Kaczyński. Jego słowom znów towarzyszyły oklaski.

Co wie, a czego nie powie Jarosław Kaczyński

W swojej książce "Polska naszych marzeń" Kaczyński napisał o kanclerz Niemiec: "Nie sądzę, żeby kanclerstwo Angeli Merkel było wynikiem czystego zbiegu okoliczności, nie będę jednak tego przeświadczenia rozwijał, zostawiam to politologom i historykom". Co więc spowodowało jej wybór? Próbowali się tego dowiedzieć dziennikarze "Newsweeka". - Ona wie, co ja chcę przez to powiedzieć. Tyle wystarczy - odpowiedział Kaczyński. Dziennikarze dociekali: - Stasi, bezpieka z byłej NRD, chyba jej na czele rządu zjednoczonych Niemiec nie postawiła?

 

- Zostawmy tę sprawę - odpowiedział tajemniczo Kaczyński.

Wróciła opcja niemiecka

Nie po raz pierwszy prezes PiS zarzuca "niemieckość" dziennikarzom zadającym niewygodne dla niego pytania . Gdy w 2008 roku dziennikarze RMF pytali go, czy protestujące w jego kancelarii pielęgniarki były zagłuszane, prezes PiS wypalił: - Ja bym bardzo prosił radia, w szczególności niemieckie, by nie prowadziły kampanii zmierzającej do tego, aby odwracać uwagę od ważnych spraw, a zajmować się jakimiś bzdurami, zupełnie drobnymi wydarzeniami. (...) media niemieckie powinny być szczególnie ostrożne, bo mogą być posądzane o wtrącanie się do polskich spraw wewnętrznych. Obawiam się, że coś takiego następuje.

Opcja niemiecka zakamuflowana

Kaczyński z "niemieckością" w Polsce miał też problem w marcu tego roku. W "Raporcie o stanie RP" przedstawionym przez PiS napisano, że śląskość jest "po prostu pewnym sposobem odcięcia się od polskości i przypuszczalnie przyjęciem po prostu zakamuflowanej opcji niemieckiej"; w późniejszej wypowiedzi prezes partii mówił: "twierdzenie, że istnieje naród śląski, my rzeczywiście traktujemy za zakamuflowaną opcję niemiecką". Później treść raportu złagodzono a prezes PiS wielokrotnie powtarzał, że miał na myśli jedynie "pewną organizację". Chodziło o Ruch Autonomii Śląska.

. Wybory 2011 [NA ŻYWO]. Temat dnia: PSL. Program, opinie, ciekawostki >>

DOSTĘP PREMIUM