Kto się boi Kaczyńskiego? Jak Platforma straszy PiS-em

- Nie straszymy PiS-em - zarzekał się premier Donald Tusk po publikacji ostatniego, bardzo ostrego spotu wyborczego PO. Na filmie widać rozwścieczonych "obrońców krzyża" i brutalne akcje kiboli. Prawo i Sprawiedliwość uważa, że kojarzenie PiS z zamieszkami na stadionach to "bezczelne nadużycie". Czy PO rzeczywiście straszy PiS-em?

"Oni pójdą na wybory. A Ty?" - pyta Platforma, pokazując wyborcom sceny agresji "obrońców krzyża" wobec młodych ludzi i strażników miejskich podczas manifestacji na Krakowskim Przedmieściu i bijatyki kiboli na stadionach.

"Obrońcy krzyża" wspierali PiS i Jarosława Kaczyńskiego, ostatnio na wsparcie tej partii mogli liczyć kibice piłkarscy, po tym, jak administracja Tuska zaczęła ścigać ich za przestępstwa.

PO straszy - Oni pójdą do wyborów...

Tusk: Rządy PiS to rządy negatywnych emocji

Komentując spot premier Tusk kolejny już raz w tej kampanii przeciwstawił sobie perspektywę rządów partii Kaczyńskiego jako czasu negatywnych emocji i sytuacji, jaką według niego gwarantują ponowne rządy PO: spokoju, ładu i bezpieczeństwa.

- PO daje gwarancje stabilnego, odpowiedzialnego rządzenia. (...) - chwalił swoje rządy Tusk . Wtórował mu w TOK FM Andrzej Halicki : - To nie kwestia strachu, a świadomości. Wiemy, jak wygląda współpraca PO i PSL, jesteśmy jak sprawdzone dobre małżeństwo - przewidywalni - mówił.

PiS straszy Palikotem. PO: "Palikot przy Kaczyńskim to pikuś"

Kontrowersyjny wyborczy spot wywołał ostrą reakcję Jarosława Kaczyńskiego . Szef PiS skomentował straszenie kibolami i obrońcami krzyża jako "zwykłe nadużycie i to wyjątkowo wręcz bezczelne".

Sam z kolei ostrzegał, że ponowne rządy Tuska oznaczają koalicję z Januszem Palikotem . - Janusz Palikot to jest "pikuś", jeśli chodzi o zagrożenie w porównaniu do Jarosława Kaczyńskiego - ripostował Tusk.

Sikorski straszy PiSem: Wygrana Kaczyńskiego to konflikt z Niemcami i Rosją

Premier nie był jedynym politykiem PO, który w swoich wypowiedział ukazywał ewentualne rządy PiS jako czas niepokoju i destabilizacji. Sugestywnie straszył PiS-em także wiceszef partii minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej stwierdził m.in., że "Jeśli PiS wygra, to będzie rządził. Będą rządzić ludzie, którzy uważali, że w Smoleńsku był zamach, którzy przez ostatni rok mówili o bombach helowych i próżniowych, sztucznej mgle. Ludzie, których receptą na kryzys było odkręcenie kurków z pustymi pieniędzmi. Ludzie, którzy uczynili z nas pośmiewisko Europy".

Gdyby Kaczyński wygrał, to - zdaniem Sikorskiego - znów doprowadziłby do ostrego konfliktu z Niemcami i Rosją: - Będzie walczył o odblokowanie gazoportu, który nie jest zablokowany. Przy takim premierze wojenka z Rosją byłaby gwarantowana. Więc znowu mielibyśmy zabójczy dla nas konflikt na dwa fronty. (...) Ale dla prezesa Kaczyńskiego liczy się to, że umocni swój żelazny elektorat, podsyci rozmaite lęki, wskaże wroga: prawdziwego albo wyimaginowanego. - Po jego rządach cała Polska wyglądałaby tak jak twarz Adamka - podkreślał Sikorski.

- Partie tracą nerwy i próbują skorzystać z wszelkich sposobów, żeby zmobilizować wyborców na swoją korzyść, bo do końca nie wiadomo, kto wygra. Sondaże się rozjeżdżają, a elektorat wydaje się rozchwiany i do ostatniej chwili niezdecydowany - komentował Marcin Wojciechowski z "Gazety Wyborczej" .

Kaczyński straszy Niemcami, Niemcy straszą Kaczyńskim...

Platforma i jej lider błyskawicznie wykorzystali też książkę i wywiad prezesa PiS dla "Newsweeka". W książce "Polska naszych marzeń" Jarosław Kaczyński napisał: "Nie sądzę, żeby kanclerstwo Angeli Merkel było wynikiem czystego zbiegu okoliczności, nie będę jednak tego przeświadczenia rozwijał, zostawiam to politologom i historykom".

Pytany przez dziennikarzy Newsweeka o to, kto zrobił Merkel kanclerzem, Kaczyński odpowiedział: " Ona wie, co ja chcę przez to powiedzieć. Tyle wystarczy ". Dziennikarze "Newsweeka" dopytywali: - Stasi, bezpieka z byłej NRD, chyba jej na czele rządu zjednoczonych Niemiec nie postawiła?" - Zostawmy tę sprawę - odparł Kaczyński.

W ostatnich dniach szef Prawa i Sprawiedliwości zapytał też dziennikarza TVN, "z jakiej jest redakcji: polskiej czy niemieckiej". W swojej książce pisał też o "częściowo kupionych polskich elitach", m.in. Władysławie Bartoszewskim, Jerzym Kosińskim, Oldze Tokarczuk czy Andrzeju Stasiuku, którzy " stali się zakładnikami swojego sukcesu rynkowego w Niemczech ".

...a PO podchwytuje przekaz i znów straszy

- Jest różnica między mocnym, stabilnym rządem, a rządami ludzi agresywnych, którzy chcą być mocni, ale są skonfliktowani z całym światem - zareagował natychmiast premier Tusk .

Znów ostro wypowiedział się Sikorski . Już dziś, pytany o aferę z insynuacjami dot. kanclerz Merkel, Jarosław Kaczyński tłumaczył, że "nic takiego w życiu nie sugerował" .

Do końca kampanii wyborczej zostały niecałe dwa dni. Trwa wyścig, kto kogo bardziej wystraszy.

Prezes PiS na wybrzeżu. "Nasz Mały Rycerz" [ZDJECIA] >>>

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM