Pożenić środowisko i energetykę? "Lis rozszarpie kury"

- To po prostu zły pomysł. Istnieje naturalny konflikt między gospodarką a ochroną przyrody - tak Radosław Gawlik, były wiceminister środowiska, działacz Zielonych 2004 skomentował zapowiedź premiera, by zsynchronizować energetykę z ochroną środowiska i klimatu. Połączenie dwóch resortów porównał do wpuszczenia lisa (gospodarki) do kurnika (resort ochrony środowiska).

- Może w innym kraju połączenie tych dwóch zupełnie różnych dziedzin by wypaliło, ale nie w Polsce - ocenił Gawlik i porównał tę sytuację do wpuszczenia lisa do kurnika. - Lis czyli gospodarka kompletnie rozszarpie te kury po kurniku i z ochrony środowiska nic nie zostanie. Ministerstwo środowiska ma mówić za tych, którzy głosu nie mają: zwierzęta, rośliny, przyrodę. Propozycja, żeby połączyć je z resortem gospodarki wynika z chęci zdominowania go przez pomysły związane z łupkiem czy z atomem. A chroniący środowisko mają siedzieć cicho - powiedział były minister środowiska, podkreślając, że w obecnym rządzie i tak sytuacja resortu środowiska jest nieciekawa, bo mówi on tym samym głosem co min. gospodarki i zajmuje się promocją nowych technologii, a nie ochroną przyrody.

"Zostawmy matkę-ziemię!"

Radosław Gawlik na antenie TOK FM nie mógł się nadziwić "polskiej psychologii". Jak to jest możliwe, że tak bezkrytycznie sprzedawany jest obraz gazu łupkowego? Mówi się o drugim Kuwejcie, uniezależnieniu się od Gazpromu i wielkim szczęściu wszystkich gmin, a nie dochodzą do głosu niebagatelne negatywne efekty wydobywania gazu tą metodą - przekonywał.

Zdaniem dziennikarza "Gazety Wyborczej" Andrzeja Kublika, który wcześniej gościł w Komentarzach Radia TOK FM, gaz łupkowy spowodował rewolucję w energetyce. - Problem polega na tym, że są ludzie przeciwni z powodów ideowych wierceniu w ziemi czegokolwiek. Skrajni ekolodzy we Francji wołają: zostawmy matkę Ziemię. Są też obawy, czy te metody nie powodują szkód ekologicznych. Ale gazownicy amerykańscy zrobili już setki tysięcy takich wierceń i nie ma dowodów na to, żeby były one szkodliwe - zapewniał Kublik.

Polska w tyle w ochronie środowiska?

Gawlik oponował: - Skażenie wody jest elementem tej technologii. Wbrew temu, co całe lobby twierdzi, skażone wody wypływają na powierzchnię. W dodatku przy eksploatacji gazu łupkowego mają miejsce niekontrolowane emisje metanu. W porównaniu z wydobyciem gazu ziemnego, powstaje w tym procesie 20-30 proc. więcej gazu cieplarnianego.

Były minister środowiska zżymał się na polski rząd, który zasłynął odosobnionym weto wobec porozumienia o redukcji gazów cieplarnianych o 20 proc. do 2020 roku w całej Europie. Zaśmiał się ze słów premiera o tym, że trzeba zwalczać lobby antyłupkowe: - Obawiam się, że pan premier ma na myśli, że tacy ludzie jak ja, są agentami Gazpromu.

Przed debatą liderów w TVN24. Zobacz zdjęcia zza kulis >>

DOSTĘP PREMIUM